Kiedy tylko zobaczyłem Marzenę, wiedziałem, że to kobieta dla mnie. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Poznaliśmy się na pierwszym roku studiów i bardzo szybko staliśmy się parą. kiedy oboje byliśmy na trzecim roku okazało się, że Marzena jest w ciąży. Oczywiście nie planowaliśmy tak szybko potomstwa i na początku byłem zaskoczony i zdenerwowany. Bardzo szybko jednak dotarło do mnie, że przecież to dziecko zostało poczęte z miłości, nie z jakiejś przypadkowej znajomości na imprezie zakrapianej alkoholem.
Marzena znała wszystkich moich przyjaciół i każdy z nich uważał, że jestem wielkim szczęściarzem mając taką dziewczynę. Była mądra, wyrozumiała, piękna i bardzo miła. Co prawda dosyć często dochodziło pomiędzy nami do kłótni, może nawet nie kłótni a drobnych nieporozumień, ale bardzo szybko się godziliśmy. Czułem się bardzo szczęśliwy dlatego o stanie Marzeny postanowiliśmy od razu powiadomić nasze rodziny.
Najpierw postanowiliśmy się spotkać z rodzicami Marzeny. Oczywiście byli mocno zaskoczeni, że ich córka zaszła w ciążę w trakcie studiów ale zareagowali nad wyraz dobrze. Pogratulowali nam i obiecali, że w razie potrzeby nam pomogą. Postanowiłem, staromodnym zwyczajem, poprosić jej ojca o zgodę na ślub a po otrzymaniu jego błogosławieństwa klęknąłem przed moją ukochaną. Zgodziła się zostać moją żoną a ja cieszyłem się, że mój przyszły teść podał mi rękę i powitał w ich rodzinie.
Niestety inaczej się sprawa miała z moimi rodzicami. Kiedy pojechaliśmy do mojego domu rodzinnego i powiedzieliśmy o ślubie oraz dziecku, mój ojciec zaczął wykrzykiwać, że jestem nieodpowiedzialny, skoro nie ukończywszy studiów zrobiłem dziewczynie dziecko. Na koniec ojciec nam oświadczył, że albo się pozbędziemy dziecka, albo musimy liczyć tylko na siebie, bo on nie ma zamiaru utrzymywać naszego dziecka. Wziąłem Marzenę za rękę i wyszliśmy.
Od tego czasu nie spotykałem się z rodzicami. Od czasu do czasu rozmawiałem przez telefon z siostrą i mamą, ale nie dopuszczałem nikogo z rodziny do swojego dziecka. Rzuciłem studia dzienne i przeniosłem się na zaoczne, by móc utrzymać moją rodzinę. Marzena wzięła urlop dziekański zaraz po urodzeniu córki, a później wróciła i dokończyła studia. Rodzice Marzeny wspierali nas, dokładając się na początku do kosztów najmu mieszkania. Później nie potrzebowaliśmy już żadnej pomocy.
Kiedy nasza córeczka skończyła pięć lat, postanowiliśmy podarować jej rodzeństwo. Wkrótce Marzena zaszła w ciążę i czekaliśmy aż na świecie pojawi się nasz syn. pewnego dnia odebrałem telefon od mamy. Miałem nadzieję, że coś sobie wreszcie uświadomiła i może wreszcie nas przeprosi za swoje wcześniejsze podejście. Niestety, mama zadzwoniła, żeby oznajmić mi, że moja siostra jest w ciąży. Według niej powinienem pomóc siostrze, ponieważ nie ma pieniędzy a zaszła w ciążę na jakiejś imprezie, nawet nie wie z kim. Nie jestem mściwy ale mam dobrą pamięć, dlatego odpowiedź mogła być tylko jedna:
– Powiedz jej, że albo niech usunie ciążę, albo niech sama poradzi sobie z problemem.
