Od tygodnia jestem zasypywany wiadomościami i telefonami od matki i teściowej. Nalegają bym wybaczył żonie zdradę, tłumacząc ją na różne sposoby. Muszę przyznać, że są niezłe w wymyślaniu argumentów. Ostatnio zmieniły taktykę i zamiast podawać powody, dla których Magda poszła w ramiona innego mężczyzny, teraz próbują przekonać mnie, że jako głowa rodziny, powinienem zadbać o dobro dziecka i wrócić do żony. Nie wydaje mi się, że każdy zdradzony mężczyzna, który posiada dzieci, tak łatwo odpuszczał i wybaczał taką zniewagę. I co, mam udawać, że nic się nie stało?
Magdę poślubiłem pięć lat temu, założyliśmy rodzinę, wydawało mi się, że jest we mnie zakochana równie mocno, jak ja w niej. Niestety się pomyliłem. Przed ślubem Magda miała wielu adoratorów, wiedziałem, że jej się to podoba, jest atencjuszką, ale miałem nadzieję, że skoro zgodziła się spędzić ze mną resztę swojego życia, to jest gotowa skupić się tylko na mnie. Widocznie życie w małżeństwie jej nie wystarcza. Już kilka miesięcy po ślubie okazało się, że musi zostawać dłużej w pracy, a na mnie spadło większość obowiązków domowych. Wiele razy chciałem porozmawiać na różne tematy, wspólnie spędzić czas, jednak moja żona wracając z pracy twierdziła, że jest zmęczona. W sypialni też nam się nie układało tak dobrze jak przed ślubem. Sytuacja poprawiła się, gdy okazało się, że będziemy mieć dziecko. Do porodu byliśmy idealnym małżeństwem, choć, z perspektywy czasu, uważam, że zbyt wiele czasu spędzała z telefonem w ręku. Na urlopie macierzyńskim nie miała ochoty nigdzie wychodzić, a czasem na całe tygodnie jeździła do rodziców z naszym synkiem. Często rozmawiałem z mamą i teściową, żaląc się, że Magda uniemożliwia nam spędzanie wspólnego czasu i czuję się źle w tym małżeństwie. Chciałem, by pomogły mi jakoś wpłynąć na żonę, by poświęcała mi więcej czasu, jednak obie twierdziły, że to na pewno kwestia zmęczenia i wszystko jest w porządku. Uspokoiłem się trochę i zamierzałem spojrzeć na to z innej perspektywy.
Kiedy Franek skończył rok, Magda postanowiła wrócić do pracy. Zapisaliśmy małego do żłobka i uzgodniliśmy kwestie transportu dziecka.
Praktycznie od pierwszego tygodnia pracy zaczęła powtarzać się sytuacja sprzed ciąży – niemal codzienne nadgodziny. W efekcie ja musiałem zawozić i odbierać Franka ze żłobka, robić zakupy i gotować obiady. Magda wychodziła tylko ze znajomymi, a ze mną nie chciała spędzać czasu, tłumacząc się przepracowaniem
Byłem smutny i samotny, zacząłem podejrzewać najgorsze, jednak moja mama po raz kolejny mnie uspokoiła. Nie umiałem odpuścić, próbowałem rozmawiać z żoną, wymyślałem różne sposoby, by chociaż zjadła ze mną wspólnie kolację. Kiedy teściowa dowiedziała się, że naciskam na Magdę i domagam się jej uwagi, rozkręciła aferę – twierdziła, że Magda potrzebuje oddechu, że zostawi mnie, jeśli poczuje się zbyt osaczona. Postanowiłem odpuścić i dać jej więcej przestrzeni, a w milczeniu cierpiałem.
Po kilku tygodniach jakaś kobieta zaczęła mi się dziwnie przyglądać w sklepie, widywałem ją parę dni pod rząd. Któregoś razu podeszła do mnie i zobaczyłem smutek w jej oczach. Najgorsze było to, co mi przekazała – zatrudniła detektywa, aby śledził jej męża, odkrył, że ma romans z moją Magdą. Kobieta pokazała mi liczne zdjęcia i wydruki maili, jakie do siebie pisali. Poczułem, że moje życie właśnie się skończyło, moja żona, osoba, której ufałem, z którą zbudowałem rodzinę, zrujnowała wszystko. Wziąłem namiary do kobiety ze sklepu i w milczeniu poszedłem odebrać synka ze żłobka. Powoli wszystko układało się w całość, Magda zdradzała mnie od niemal czterech lat. Widziałem niepokojące sygnały, ale nie dopuszczałem do siebie myśli, że mogłaby mnie tak zranić. Kochałem ją, może wciąż kocham, ale nie jestem w stanie dzielić z nią życia. Spakowałem rzeczy Magdy i Franka, wymieniłem zamki w drzwiach i czekałem na jej powrót. Chciałem, żeby wyprowadziła się z mojego mieszkania i wreszcie poczuła co to znaczy wychowywać dziecko. Wiedziałem, że Franek finalnie zostanie ze mną, ale nie miałem innego wyjścia niż doprowadzić do sytuacji, że sama mi go odda. Nie była dobrą matką.
Magda wróciła późnym wieczorem, otworzyłem jej drzwi, a ona nie była nawet zdziwiona, że klucz nie pasuje do zamka. Weszła tylko na chwilę, zabrała rzeczy i Franka, po czym wyszła. Po godzinie zadzwoniła teściowa, odruchowo odebrałem, ale już po pierwszym zdaniu nie miałem ochoty słuchać dalej. Powiedziałem, że jutro składam wniosek o rozwód i rzuciłem słuchawkę. Wydzwaniała do mnie do późnej nocy, więc wyłączyłem telefon.
Teściowa nie odpuszczała, przyszła do mnie następnego ranka i próbowała przekonać, żebym wybaczył żonie. Wciągnęła w tę farsę moją matkę, która zjawiła się po kwadransie. Pokazałem im dowody na zdradę Magdy, całe lata maili i zdjęcia z ostatnich miesięcy, ale nie był to dla nich wystarczający powód do rozwodu. Próbowały usprawiedliwiać Magdę, niestety nie wytrzymałem i wyprosiłem je z mieszkania. Zasypują mnie od tygodnia wiadomościami i dzwonią co dziesięć minut. Uważają, że jako ojciec, powinienem zadbać, by syn wychowywał się w pełnej rodzinie. Wolę sam wychować dziecko niż pozwolić, by patrzył, jak się męczę z jego matką, do której nie mam już szacunku.
Teraz szykuję się do rozwodu, ale nagabywania teściowej i mojej matki nie ustały. Zawiodłem się na własnej matce, jak może stać po stronie kobiety, która złamała mi serce… To nie ja zniszczyłem to małżeństwo, które istniało i tak tylko na papierze.
Rodzina oczekuje, że wybaczę żonie zdradę
