Rodzina porzucona nagle i bez ostrzeżenia: zdecydował się na rozwód bez wiedzy żony.

Rodzina została porzucona nagle i bez ostrzeżenia mąż postanowił o rozwodzie bez wiedzy żony.
Grzegorz wyszedł brzydko, niespodziewanie, nie uprzedzając Leny, że planuje separację. Gdy wróciła do domu jak zwykle, zobaczyła pusty wieszak w przedpokoju i puste szafy. Lena chodziła po mieszkaniu zdezorientowana i zagubiona. Zniknięcie męża było dla niej kompletnym zaskoczeniem, więc nie wiedziała, jak zareagować. Po przebraniu się podgrzała zupę, jadła w zamyśleniu, uśmiechając się czasem z ironią. *No tak Grzesiu, zupełnie cię nie znałam! Świetna żona, nic dodać!* myślała, zmywając naczynia.

Prawie trzydzieści lat żyli razem w Płocku. Ich jedyny syn, Krzysiek, dorósł, ożenił się i wyjechał do Hiszpanii. *Krzyś wyjechał, dom opustoszał, oby tylko Grześ nie zaczął swoich wybryków* martwiła się dawna przyjaciółka Hanka. Lena wtedy tylko się zaśmiała: *Oj, Hanko, jaka ty troskliwa! Przesadzasz? A może ja ciebie nie znam?*

*Śmiej się, śmiej* uraziła się Hanka *znam milion takich historii! Dzieci wyprowadzają się z domu, mężczyzna zaczyna rozglądać się za nowym życiem, a żona zostaje sama i nikomu niepotrzebna!* Lena znów się roześmiała: *Ty, Hanko, taka sama buntowniczka jak w dzieciństwie! Gdybyśmy nie siedziały razem w ławce, czy w ogóle bym cię słuchała?*

Po wyjeździe Kryśka małżonkowie zaczęli spędzać więcej czasu razem. Chodzili do kina, spacerowali po parku, jeździli na działkę, zapraszali znajomych i grillowali. Było przytulnie i spokojnie. Wyglądało na to, że życie zaczyna nowy rozdział, pełen radości i ufności w przyszłość. Grzegorz skończył pięćdziesiąt sześć lat, Lena pięćdziesiąt. Mogli żyć dla siebie, starzeć się razem, odwiedzać syna, czekać na wnuki.

*Jakoś wasz Krzysiek z dziećmi się nie śpieszy* zauważyła Hanka, gdy Lenowie wrócili z Hiszpanii, a Lena wspomniała, że młodzi mają się świetnie. *Hanka, Hanka, no i znowu nie potrafisz się po prostu cieszyć! Zawsze musisz wtrącić swoje trzy grosze!*
*A co, może nie mam racji?! Trzeci rok żyją razem, a wciąż tylko we dwoje* upierała się Hanka. *Oni chcą poznać świat, lepiej się zrozumieć! Teraz nie ma już takiego pośpiechu do rodzicielstwa jak za naszych czasów* westchnęła Lena.

Półtora roku później Krysiowi urodzili się bliźniacy chłopiec i dziewczynka. Zosia i Jasiek. Dzieci były piękne i zdrowe, radość patrzeć. Co wieczór dzwonili przez wideorozmowę, pokazując wnuki, a gdy skończyli osiem miesięcy, silni i rośli, Lena z Grzegorzem polecieli ich poznać, wziąć na ręce.

*Cudowne maluchy!* zachwycała się Lena, pokazując Hance zdjęcia. *Popatrz, Zosia taka podobna do Krysiaka! A Jasiek do jego żony!*
*Eee, podobni!* skrzywiła się Hanka *Za mali jeszcze, żeby do kogokolwiek być podobni! Jak zaczną chodzić, mówić, wtedy zobaczymy.*
*Czemu taka złośliwa? Nie chcesz patrzeć, to nie patrz!* Lena zebrała zdjęcia i schowała do szuflady, żeby później wkleić do albumu. Wolała tradycyjne fotografie z milionów cyfrowych obrazków wybierała najlepsze i drukowała.

Hanka świadomie żyła sama, tak o sobie mówiła. Zawsze miała kochanków, głównie żonatych. *Żonatemu facetu niewiele trzeba żonie obiad i pranie, a mnie uwaga i czułość* deklarowała.

Po babci dostała przytulne kawalerki z balkonem niedaleko metra. Wyprowadziła się od rodziców, ledwo osiągnęła pełnoletność. *Chcę żyć po swojemu!* oświadczyła i tak zrobiła. Po przeprowadzce przefarbowała włosy na jaskrawą czerwień, kupiła błyszczyk i pierwsze szpilki. *Chodź, Lenka, zapraszam cię na imprezę. Będą u mnie faceci, zdziwisz się!*

Właśnie na tej imprezie Lena poznała Grzegorza i wkrótce za niego wyszła. *No i zrobiłaś się nudna!* powiedziała Hanka, dostając zaproszenie na wesele *pierwszy lepszy chłopak i od razu ślub! Żadnego porównania, żadnego namysłu! Nie mogę!* Lena jednak wierzyła w swojego Grześka była pewna, że są parą na całe życie.

I przez wiele lat tak było aż nagle

*Hanka, cześć* zadzwoniła Lena do przyjaciółki *Grzegorz mnie zostawił. Całkiem, zabrał rzeczy Nic nie powiedział, nie zostawił listu, telefon milczy.*
*A dawno byłaś na wakacjach?* niespodziewanie spytała Hanka.
*Na wakacjach?!* zdziwiła się Lena *Hanka, ty mnie w ogóle słuchasz? Grzegorz, mówię, odszedł. Gdzie tu wakacje?!*
*Pisz podanie, Lenka, jedziemy do Gruzji, tam mieszka moja ciotka, pamiętasz?*
Lena zamilkła, pomyślała chwilę i zgodziła się: *No dobrze, Hanko, jedziemy do Gruzji!*

W Gruzji, gdzie gościnność jest taka, że jak raz się jej doświadczy, nie da się zapomnieć. Ciotka Hanki, piękna Anna, kiedyś wyszła za Gruzina Giorgiego i przeprowadziła się z nim do Tbilisi. Urodziła mu czterech synów, jeden przystojniejszy od drugiego. Chłopcy dorośli, założyli rodziny, dzieci urodziły wnuki rodzina stała się jeszcze większa. I do tego hałaśliwego, wesołego domu przyjechała odpocząć Hanka z Leną.

Pomysł z wakacjami okazał się tak trafny, że już po kilku dniach Lena przestała rozpamiętywać siebie i szukać powodów odejścia Grzegorza.

*Wszystko jest proste jak drut* pomyślała, siedząc w ogrodzie i wdychając zapach pieczonego mięsa *pokochał inną, ale nie miał odwagi powiedzieć. I to wcale nie przeze mnie. Po prostu życie, i tyle.*

*Pij sok!* Hanka postawiła przed Leną szklankę świeżego granatu. *Coś ci z twarzą, Lenka?* przyjrzała się uważnie.
*A co?* nie zrozumiała Lena, biorąc kilka

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + szesnaście =

Rodzina porzucona nagle i bez ostrzeżenia: zdecydował się na rozwód bez wiedzy żony.