Rodzina się na mnie wypięła, bo nie chciałem pomóc siostrze

Obecnie mam 40 lat i wciąż żyję w cieniu mojej młodszej siostry, Julki. Zawsze była lepsza, zdolniejsza i musiałem jej ustępować. W dzieciństwie, jako starszy brat, czułem potrzebę, aby o nią dbać i chciałem, żeby miała wszystko, co najlepsze. Ale teraz trochę mnie to już wkurza, bo każdy z nas działa już na swój rachunek. Odkąd pamiętam, to jej potrzeby były najważniejsze i nawet telefon dostała wcześniej niż ja, choć jest młodsza o 3 lata… O to jedno miałem do rodziców żal, a na resztę starałem się przymykać oko, choć było mi przykro, że Julkę traktowali wyjątkowo, a ja wciąż byłem pomijany. Chociaż może oni widzieli to zupełnie inaczej.

Julka wyszła za mąż wcześniej niż ja ożeniłem się z Karoliną i to dla córki rodzice wyprawili wytworne wesele, a ja musiałem sam zarobić na swoją uroczystość. To kolejna niesprawiedliwość, ale zdążyłem przywyknąć. Nie liczyłem już na pomoc rodziców i postanowiłem wyprowadzić się za granicę, by zarobić większe pieniądze i wrócić wtedy, gdy będzie mnie stać na mieszkanie za gotówkę. Według moich rodziców świetnie sobie radziłem, więc oznajmili mi, że całe mieszkanie przepisali na Julkę. No cóż, w pierwszej chwili mnie to zaskoczyło, ale później pomyślałem, że w zasadzie póki żyją, mogą robić ze swoją własnością co chcą i nic mi do tego.

Po pięciu latach wróciliśmy z żoną do Polski i za zaoszczędzone pieniądze kupiliśmy trzypokojowe mieszkanie. Pieniędzy starczyło nam na otwarcie własnego biznesu, związanego z naszym wykształceniem i pasją, postanowiliśmy prowadzić agencję reklamową. Na początku było ciężko, nie zatrudniamy pracowników, więc pracujemy po 10 godzin dziennie, by udoskonalać naszą ofertę i tworzyć treści zgodne z oczekiwaniami naszych klientów. Po roku naszej pracy mamy całkiem niezłe dochody, ale wiem, że nasz syn bardzo odczuł nasze zaangażowanie w pracę i chciałbym trochę odpuścić, by mieć dla niego więcej czasu.

Pewnego dnia, kiedy już zamykaliśmy, odwiedziła mnie moja mama i powiedziała, że Julka ma kłopoty. Mąż mojej siostry złożył pozew rozwodowy, a ona nigdy nie pracowała i zostaje sama z dzieckiem. Faktycznie słabo, ale sama godziła się na taki los i doskonale wiem, że też z jej winy ten cały rozwód, ale nie chciałem wprowadzać mamy w intymne szczegóły z życia siostry. W każdym razie moi rodzice wymyślili, że powinienem zatrudnić u siebie Julkę, najlepiej na jakimś kierowniczym stanowisku, a przecież ja nie mam nawet zespołu, którym mogłaby kierować… Obiecałem, że się zastanowię, choć nie miałem zamiaru płacić komuś, kto nie będzie przynosił dochodów firmie. Ale moja mama i tak by nie zrozumiała, więc chciałem szybko zakończyć temat.

Moja mama musiała mnie źle zrozumieć, bo od razu zadzwoniła do Julki i powiedziała jej, że ją zatrudnię… No i siostra zgłosiła się do mnie z pretensjami, że ona nie zamierza pracować, bo nie ma z kim zostawić dziecka. Zaproponowała, że mogę jej po prostu dać pieniądze, a ona mi odda jak znajdzie już bogatego partnera. Aż się zaśmiałem, gdy to powiedziała. Przypomniałem jej, że na wszystko co mam zapracowałem z żoną, a też mamy dziecko i nie zamierzam odbierać swojej rodzinie, by jej było lepiej. Też mogła iść do pracy i na siebie zarobić. Julka się na mnie obraziła i poskarżyła się mamie, zupełnie jak w dzieciństwie… Brak mi słów. Mama zadzwoniła do mnie z wyrzutem, nazwała mnie skąpcem i egoistą. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale nawet mnie to nie ruszyło. Finał jest taki, że od miesiąca rodzina się ze mną nie kontaktuje.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − 11 =

Rodzina się na mnie wypięła, bo nie chciałem pomóc siostrze