Równy podział

Chciwość dzieci często nie zna granic. Zwłaszcza gdy dzieje się to w rodzinie.
Mam dwóch synów, Krzysia i Franka, jednego czternasto-, a drugiego dwunastoletniego. Nieustannie walczą o jedzenie i napoje. Niczego nam nie brakuje, w lodówce jest wystarczająco dużo jedzenia, ale jeśli w domu jest tylko jedna tabliczka czekolady, to na pewno będą się o nią bić, zamiast podzielić po równo.
Czekoladę przynajmniej można kontrolować, łamać i podawać im po kawałku, ale niektóre soki to już męka.
Mój mąż czasami kupuje sok w kartonie, a potem w domu zaczyna się walka… Kiedy Krzyś okaże się szybszy i zdoła wypić kubek soku bez dzielenia go na pół i rozlewania do butelek, Franek wpada w histerię i prawie zalewa się łzami, że został pominięty. Potem musi też wypić jeden kubek.
Jest to bardzo trudna sytuacja dla mnie i moich synów. Wydaje się, że skoro są braćmi, to powinni być sobie bliscy, ale obaj są bardzo zachłanni, jeśli chodzi o jedzenie. Jedyne o co się nie kłócą, to zupa.
Jesteśmy z mężem zmuszeniu kupować im soki w małych opakowaniach, po jednym dla każdego. To samo dotyczy słodyczy, ponieważ moi synowie dzielą nawet herbatniki na torebki. I często nie pomyślą nawet, że sok, ciastka czy czekolada nie są tylko dla nich. Ja też pewnie chętnie zjadłabym cukierki, ale chłopcy już wszystko podzielili, porozrzucali po swoich pokojach i tyle.
Nie wiem już, jak walczyć z tą chciwością. Mam tylko nadzieję, że któryś z nich niebawem będzie tym pierwszym, który wyrośnie z nastoletniego egoizmu, a wtedy może odejdzie on w zapomnienie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × pięć =

Równy podział