Skoro nie chce po dobroci, to spotkam się z jej mężem. Ukochana kobieta musi być moja!

Czym może zakończyć się walka o cudzą żonę? Czy sam może kiedyś byliście w takiej sytuacji, albo znacie kogoś takiego, przez co jesteście pewni, że odpowiedź na to pytanie jest Wam znana? Za chwilę się nad tym zastanowimy, ponieważ dzisiaj chcę przedstawić historię z życia pewnego czytelnika oraz wnioski z tej całej sytuacji. 

Jak walczyłem o miłość kobiety

Szczerze mówiąc to od dawna już chciałem jakiś zmian. Niestety, ale już w dniu ślubu z Małgośką okropnie mi się nudziło, dlatego wdałem się w romans już dwa miesiące później.

Jakiś czas temu znowu miałem okazję wpuścić powiew świeżości do swojego życia. W naszej firmie rozpoczęła pracę nowa sekretarka. Była młoda, atrakcyjna, jeszcze przed trzydziestką. Wszyscy kawalerowie pracujący w firmie szybko zainteresowali się dziewczyną, ale ona zwróciła uwagę tylko na mnie. 

Zupełnie nieoczekiwanie dla nas obojgu weszliśmy w romans. Myślałem, że skończy się na lekkim flircie, ale nie – wszystko poszło zdecydowanie dalej. Kilka razy poszliśmy razem na kawę, potem zapisaliśmy się na ten sam kurs językowy, pracownicze szkolenia, a potem poczułem, że się w niej zakochałem i chcę spędzać z nią coraz więcej czasu. Nie przeszkadzało mi to mimo tego, iż ja miałem żonę, a ona męża. Oboje chcieliśmy być razem i myślałem, że już zawsze tak będzie.

Kiedy wróciłem z wakacji spędzonych z kochanką uznałem, że jestem gotowy, by rozwieść się z Gośką, ponieważ nie chciałam jej już dłużej oszukiwać i udawać, że jesteśmy kochającym się małżeństwem. Ja byłem już pewien, że nic nas nie łączy, dlatego kiedy wróciłem od razu o wszystkim jej powiedziałem. Małgorzata nie zniechęcała mnie do niczego i dość szybko dopełniliśmy formalności związanych z rozwodem. 

Kiedy szcześliwy powiedziałem o wszystkim mojej miłości, ta uznała, że się trochę pospieszyłem, bo ona jednak kocha swojego męża i nie chce go opuszczać, a nasz romans był dla niej tylko odskocznią. 

Byłem zszokowany i poczułem, że grunt usuwa mi się spod nóg. Byłem zarówno zły, jak i zawiedziony oraz smutny. Porzuciłem dla niej spokojne i stabilne życie rodzinne, a ona teraz mówi, że kocha męża, którego tak długo zdradzała! 

Nie zamierzam się jednak poddawać i uważam, że o swoje szczęście należy walczyć do końca. Wiem, co mogę zrobić, by moja ukochana była moja i skoro nie chce po dobroci, to spotkam się z jej mężem i powiem mu o wszystkim. Wtedy na pewno ich związek się rozpadnie, a ona zacznie być ze mną na poważnie!

Czy uważacie, że nasz dzisiejszy bohaterk zachowuje się we właściwy sposób? Jak Wy byście postąpili i co byście poradzili tej kobiecie?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + dwa =

Skoro nie chce po dobroci, to spotkam się z jej mężem. Ukochana kobieta musi być moja!