“Słodki” piesek.

Wychodzę z windy. Na klatkę wchodzi kobieta trzymająca na smyczy psa. Nie wiem jaka to rasa, jednak wygląda groźnie. Wielkość nocnej szafki, same mięśnie, mocna głowa, małe oczka i pysk jak rekin. Krótko mówiąc psi morderca! Ze wszystkich psów boję się tylko amstafów ale, przyznaję, zrobiło mi się jakoś gorąco na widok tego potwora.

Widocznie było to po mnie widać, bo kobieta podciągnęła smycz i przywołała go do nogi.

– Czekaj, Kaiser! Wszyscy się ciebie boją, nikt cię nie pogłaska…

– To nie ja – powiedziałam szeptem do Kaisera.

Zatrzymałam się i pytam:

– Jesteś dobrym pieskiem?

Ogon potwora drży i zaczyna niepewny ruch od lewej do prawej. Na strasznym pysku odmalowuje się pytanie: „czy to ty, ciociu, nazwałaś mnie psem?”

– Nie gryzie! Naprawdę! – mówi jego pani.

– Jesteś słodkim pieskiem? – pytam.

Ogon wali psa po bokach. „Jestem pieskiem!!! – jest wypisane na jego ryjku – jestem słodki!!!”

– Mogę pogłaskać?

– Oczywiście! Proszę się nie bać!!!

Wyciągam rękę do głowy psa, a potem „piesek” staje na tylne łapy, skacze, kładzie łapy na mojej klatce piersiowej i liże mnie po całej twarzy.

– Kaiser, przestań! – krzyczy pani.

– Jesteś moim króliczkiem! – wołam.

„Tak!!! Jestem króliczkiem! – wypisane jest na pysku rekina – jestem słodki!!!»

Tak, wiem, że czasami takie psy rzucają się na ludzi i jedzą ich żywcem!

Uważam jednak, że jest to wina tylko i wyłącznie właściciela!

Ale opowieść nie jest o tym, ale o miłości…

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − dziewięć =

“Słodki” piesek.