Razem z żoną pracowaliśmy za granicą, gdy moja siostra zadzwoniła z informacją o śmierci mamy. Zrobiłem wszystko, by przyjechać jak najszybciej, jednak zanim dotarłem do domu rodzinnego, minęły dwa dni. Moja siostra zdążyła już załatwić wszelkie formalności, nie dając mi nawet szansy na wsparcie jej w tej trudnej dla nas chwili. Gdybym nie namówił szefa, by pozwolił mi przyjechać jeden dzień wcześniej, zapewne nie poczekałaby nawet z uroczystościami pogrzebowymi do mojego przyjazdu. Było mi przykro, że tak to rozegrała, ale mając na uwadze powagę sytuacji i żałobę, nic jej nie powiedziałem. Pomyślałem nawet, że mogła po prostu potrzebować zająć czymś głowę, by nie pogrążyć się w smutku.
Prawda okazała się być diametralnie inna – moją siostrę martwił podział majątku! Nasza mama zostawiła po sobie nie tylko dom, ale również mieszkanie, które wynajmowała lokatorom, samochód oraz niemałą sumę na koncie. Nie zdążyła spisać testamentu, odeszła bardzo niespodziewanie, ale ja nie myślałem o spadku, byłem zbyt zajęty opłakiwaniem swojej straty – żałowałem, że nie mogło mnie być przy mamie w jej ostatnich chwilach. Moja siostra wydawała się być bardziej przejęta nieruchomościami niż uratą mamy, zaraz po stypie przyszła do mnie i powiedziała, że to ona zajmowała się mamą przez ostatnie dwa lata, więc powinienem rozważyć zrzeczenia się spadku.
Byłem wściekły, nie miałem pojęcia, że potrafi być tak bezczelna! Nie jestem materialistą, wolę dojść do wszystkiego sam, więc odparłem jej, że jeśli jej tak bardzo zależy, to zrzeknę się wszystkiego, ale niech nie myśli, że w przyszłości będzie mogła na mnie liczyć. Widziałem jaką radość przyniosła jej moja deklaracja, a przynajmniej pierwsza jej część. Od razu podsunęła mi oświadczenie do podpisu! Na drugi dzień wróciłem do pracy, a siostrze zostawiłem formalności związane z ubezpieczeniem i spadkiem. Moja żona bardzo mnie wspierała w żałobie i w sprawie z siostrą. To dzięki żonie jeszcze w kolejnym roku wróciliśmy do kraju ze sporą sumą pieniędzy zarobionych w Niemczech. Kupiliśmy własne mieszkanie, znaleźliśmy pracę w rodzinnym mieście i wkrótce odłożyliśmy na nowy samochód.
Do mojej siostry nie odezwałem się od pogrzebu mamy, ale już Polsce dowiedzieliśmy się, że życie jej nie rozpieszczało przez ostatni rok – mąż ją zostawił samą z dwójką małych dzieci i musiała sprzedać mieszkanie po mamie, by jakoś wiązać koniec z końcem. Niedawno przyszła do mnie prosząc o pomoc, a ja oczywiście nie umiałem jej odmówić. Jaka by nie była, to w końcu siostra, a rodzina powinna się trzymać razem.
