Darek i ja jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat. Mieszkamy w na wsi, wśród przyrody. Wokół pola, lasy i rzeka. Należymy do gościnnych osób, więc nigdy nie widzieliśmy problemu w tym, że bardzo często odwiedzała nas starsza siostra Darka. Beata mieszka w mieście, więc kiedy tylko zatęskniła za świeżym powietrzem, była u nas mile widziana.
Nigdy nie musiała się martwić o jedzenie czy jakiekolwiek wydatki, gdy u nas przebywała. Spędzała u nas prawie całe wakacje nie ponosząc żadnych kosztów a później leciała do jakiegoś zagranicznego kurortu.
Kiedy na świecie pojawił się koronawirus, kwarantanny i przymusowe siedzenie w domu, Beata regularnie do nas przyjeżdżała, żeby nie siedzieć samej w domu. Najpierw na jeden dzień, później na weekend a potem na dwa, trzy tygodnie. Nie mogła już wyjechać za granicę, więc cały wolny czas spędzała u nas.
Kiedy my pracowaliśmy a dzieci bawiły się w ogrodzie, Beata czuła się u nas jak pani na swoich włościach. Nikt jej w niczym nie ograniczał, robiła co chciała. W domu za to nie robiła dosłownie nic. W końcu była gościem. Nic nie mówiłam, bo mój mąż zawsze pomagał mi w każdy możliwy sposób. W końcu szwagierka przyjechała odpoczywać a nie gotować czy sprzątać.
Zawsze, gdy wyjeżdżała do siebie, zapraszała nas na kontrwizytę. Zdawała sobie jednak sprawę, że raczej nie skorzystamy z jej propozycji, gdyż mieliśmy spore gospodarstwo, którego nie mogliśmy zostawić bez opieki.
Tego lata, które wiele nas nauczyło, Beata spędziła u nas cały lipiec. Przed wyjazdem jak zwykle powiedziała, że czeka na naszą wizytę. I chociaż nigdy nie korzystaliśmy z jej zaproszenia, to tym razem miało być inaczej. Mój mąż trochę się rozchorował i miał zaplanowaną wizytę u lekarza w mieście, w którym mieszka jego siostra. Postanowiliśmy wreszcie skorzystać z zaproszenia.
Powiadomiliśmy szwagierkę o terminie naszego przybycia, dzieciaki bardzo się cieszyły, że spędzą z ciocią fajny weekend i będą miały różne rozrywki, które kiedyś im obiecywała.
Tak więc przyjechaliśmy. Beata poczęstowała nas kawą i spytała, w jakim hotelu zarezerwowaliśmy nocleg. Byliśmy lekko wstrząśnięci!
Siostra męża ma trzypokojowe mieszkanie, w którym żyje sama. Mąż oświadczył, że planowaliśmy skorzystać z jej gościny. Na co Beata stwierdziła, że nie możemy u niej zostać, bo ona jest zmęczona po tygodniu pracy i musi odpocząć w ciszy i spokoju. Niesamowite.
Na szczęście Darek miał w tym mieście starego przyjaciela i ten chętnie nas ugościł. Szwagierka nawet nie zadzwoniła, by się dowiedzieć, czy mamy się gdzie podziać. Zdawała sobie doskonale sprawę, że nie było nas stać na hotel.
Szczerze mówiąc doskonale się bawiliśmy wszyscy przez te kilka dni. Kiedy następnym razem wybierzemy się do miasta, na pewno nie będziemy przeszkadzać Beacie. Nie będziemy też już jej gościć. Zbliża się następne lato a my czekamy na przyjazd męża przyjaciela i jego rodziny.
Wreszcie nauczyliśmy się odmawiać i odwzajemniać sposób, w jaki nas ktoś traktuje.
