Starsza nieznajoma kobieta opowiedziała mi swoją historię. Myślę, że mimo wszystko miała szczęście.

Gdy jechałam pociągiem w delegację, razem ze mną w przedziale była tylko jedna osoba – starsza kobieta, która wydawała się przygnębiona. Jako, że bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, zagadałam do niej, żeby milej upłynęła nam podróż. Zapoznałyśmy się, a potem przez kolejne trzy godziny drogi miło gawędziłyśmy i wymieniałyśmy się doświadczeniem. Podczas rozmowy kobieta opowiedziała mi o swoim życiu, czułam, że bardzo chciała o tym komuś opowiedzieć, więc wysłuchałam jej, a potem pomyślałam, że chciałabym, by moja historia w dzieciństwie również się tak zakończyła, ale nie było mi to dane.

Gdy moja towarzyszka podróży miała 7 lat, straciła mamę z powodu nagłej choroby. Została sama z ojcem i czwórką młodszego rodzeństwa, było im bardzo ciężko. Początkowo pomagali im sąsiedzi, ale oni mieli własne dzieci i obowiązki, więc stopniowo wycofywali się i ojciec dzieci został sam. Poprosił o pomoc swoją matkę, która przyjechała, by zamieszkać z nimi przynajmniej do momentu aż najmłodszy wnuk pójdzie do szkoły. Co prawda jedna sąsiadka, która wcześniej straciła męża zaproponowała ojcu dzieci, że mogą się pobrać i wspólnie wychować jego i jej potomstwo, ale on się nie zgodził. Pamiętał, że żona za nią nie przepadała i wciąż się kłóciły, gdy jeszcze żyła.

Moja towarzyszka, jako najstarsza z rodzeństwa, dużo pomagała babci i ojcu – zajmowała się obowiązkami domowymi i opiekowała się najmłodszymi dziećmi. Pewnego dnia ojciec przyprowadził do domu kobietę mniej więcej w wieku ich zmarłej mamy i oznajmił, że będzie z nimi mieszkała. Z relacji mojej nowej znajomej wynikało, że łudząco przypominała ich mamę, do tego stopnia, że najmłodsze dzieci od razu zaczęły nazywać ją mamą. Moja znajoma nie umiała od razu zaufać obcej kobiecie i wciąż pilnowała czy nikomu nie dzieje się krzywda. Nowa mama okazała się czuła i ciepłą osobą, która obdarowała miłością nie tylko ojca, ale każde dziecko z osobna. Gdy przyznała się, że zawsze marzyła o dużej rodzinie, ale nie może mieć swoich dzieci, przekonała do siebie również najstarszą córkę, która też zaczęła nazywać ją mamą.

Po policzku spłynęła mi łza, ponieważ ja również straciłam matkę jako mała dziewczynka, ale mój tata tak bardzo pogrążył się w żałobie, że zamiast nowej miłości wybrał alkohol i moje życie nie potoczyło się tak dobrze, jak mojej towarzyszki z przedziału.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 + 3 =

Starsza nieznajoma kobieta opowiedziała mi swoją historię. Myślę, że mimo wszystko miała szczęście.