Sylwia dosyć późno zdała sobie sprawę, że jej ukochany Denis nie jest w porządku. Nie byli małżeństwem, żyli bez ślubu ale teraz bardzo wielu ludzi tak żyje. Sylwia nie widziała w tym nic dziwnego.

Sylwia dosyć późno zdała sobie sprawę, że jej ukochany Denis nie jest w porządku. Nie byli małżeństwem, żyli bez ślubu ale teraz bardzo wielu ludzi tak żyje. Sylwia nie widziała w tym nic dziwnego.

Szczerze mówiąc, nie mieli pieniędzy na zorganizowanie ślubu. Przybyli do miasta ze wsi. Sylwia miała jedną babcię, a Denis dysfunkcyjnych rodziców, którzy nie byli zainteresowani jego losem.

Poznali się w sklepie. Sylwia pracowała jako sprzedawca, Denis dorabiał jako dostawca i, takie odniosła wrażenie, studiował na Uniwersytecie. Później Sylwia dowiedziała się, że nigdzie się nie uczył i często zmieniał pracę.

Potem stało się z nimi to, co zwykle dzieje się z młodymi – miłość. Spotykali się u Sylwi w pokoju, gdy wspòłlokator z akademika gdzieś wychodził.

Denis pomieszkiwał u znajomych, jeden tydzień u jednego, drugi u następnego. Ich miłość szybko wydała owoc, dziewczyna zaszła w ciążę. Denisa to nie przeraziło. Szybko znalazł mieszkanie i przywiózł do niego swoją ukochaną. Mężczyzna zaczął pracować dwa razy więcej, ponieważ wzrosły koszty, jakie musiał ponosić. Trzeba było zapłacić czynsz i zakupić wszystko, co potrzebne dla nienarodzonego jeszcze dziecka.

Mieszkanie było bardzo małe ale czyste. Gospodarz, młody człowiek, dokonał drobnych napraw przed wynajęciem mieszkania. Sobie kupił duże mieszkanie. Z mebli była tylko sofa, stół i dwa krzesła, ale Sylwia była z tego zadowolona. Zawiesiła zasłony, posadziła kwiaty w doniczkach, rozłożyła serwetki – mieszkanie stało się miłe i przytulne.

Sylwia była już na urlopie macierzyńskim, kiedy zauważyła dziwne zachowanie męża. Przychodził z pracy w jakimś zmienionym stanie, stał się zamknięty w sobie, zły, patrzył na nią spod oka.

Denis zaczął również robić machlojki z wypłatą. Mówił, że nie ma pieniędzy, później nie oddawał jej pensji na czas. Tracił pieniądze nie wiadomo na co, zdarzyło się nawet, że zabrał kwotę odłożoną na opłacenie mieszkania.

Zaczęli do nich przychodzić podejrzanie wyglądający ludzie, którzy domagali się od niego spłaty długu. W końcu mężczyzna przyznał, że jest hazardzistą. Długo się trzymał od tego z daleka ale teraz nie wytrzymał. Przysięgał, że weźmie się w garść. I przez jakiś czas był spokój, a później wszystko zaczynało się od nowa.

W tym czasie Sylwia urodziła syna Piotrusia. Denis wytrzymał w domu tylko miesiąc. Później zniknął. Wyszedł rano do pracy i już nie wrócił do domu. Sylwia czekała, nie spała w nocy, stała przy oknie i wpatrywała się w ciemność.

Dobrze, że w domu był mały zapas produktów: płatki zbożowe, dwie puszki gulaszu, trochę ziemniaków. Nadal nękali ją wierzyciele.

– Może się przed nimi ukrywa? – pomyślała.

Wieczorem przyszedł właściciel mieszkania i okazało się, że Denis nie płacił za wynajęte mieszkanie od trzech miesięcy. Sylwia rozpłakała się i powiedziała mu o zaginięciu męża, który nie pojawił się w domu od tygodnia, o szukających go ludziach, którzy ją nachodzą. Była całkowicie zdezorientowana i nie miała pojęcia co ma zrobić.

Paweł, właściciel mieszkania, zadzwonił na policję. Przyjechał do niej policjant, który przesłuchał dziewczynę i przyjął zgłoszenie o zaginięciu partnera. Sylwia bała się zostać sama,. ponieważ w drzwi co chwilę stukał ktoś, kto szukał Denisa. Paweł wyszedł i wyjaśnił, że Denis już tu nie mieszka, ale pół godziny później przyszli następni.

Paweł żałował biednej, przestraszonej kobiety. Postanowił zostać. Położyła dziecko do łóżka, a on poszedł do sklepu, kupił ciasto i kilka innych produktów. Siedzieli do północy, pili herbatę, rozmawiali.

Następnego dnia po pracy przyjechał ponownie i zaczął odwiedzać ich co drugi dzień, a potem każdego dnia. Paweł był singlem i lubił spokojną, piękną, pracowitą kobietę.

Nie było żadnych wiadomości o zaginionym partnerze.

Dwa miesiące później Paweł przeniósł Sylwię z dzieckiem do siebie. A potem wzięlii ślub i mieli całe życie przed sobą.

Paweł nie wynajmował już mieszkania. Sprzedał je i zainwestował w budowę własnego domu.

Od tego czasu minęło 15 lat. Mają teraz dużą i szczęśliwą rodzinę, pięcioro dzieci. Sylwia urodziła Pawłowi dwóch bliźniaków i dwie dziewczynki. Paweł adoptował Piotrka, żeby miał jego nazwisko, jak reszta rodziny..
A Denis nigdy się nie pojawił, jakby zapadł się pod ziemię.

Los jest nieprzewidywalny. Nigdy nie wiesz, co stracisz a co znajdziesz.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 15 =

Sylwia dosyć późno zdała sobie sprawę, że jej ukochany Denis nie jest w porządku. Nie byli małżeństwem, żyli bez ślubu ale teraz bardzo wielu ludzi tak żyje. Sylwia nie widziała w tym nic dziwnego.