Moja sąsiadka Krystyna nie miała szczęścia w życiu, pamiętam jak jednego roku urodził jej się syn, a po trzech miesiącach zmarł mąż. Mężczyzna zachorował nagle i bardzo szybko przegrał walkę o zdrowie. Pomagałam Krysi, jak tylko mogłam, by podniosła się po tej tragedii. Przez długie lata była pogrążona w żałobie i nie związała się z nikim innym. Niestety brak męskiej ręki w domu doprowadził do tego, że jej syn wpadł w złe towarzystwo i dostał wyrok za napad na sklep. Podobno było ich pięciu, ale reszta chłopaków się wywinęła i skazali tylko jego. Romek trafił do więzienia w wieku 19 lat, a miał wyjść po 8 latach. Szkoda mi go było, nie zasłużył na taką przyszłość. Krysi też żałowałam, ta sytuacja bardzo ją załamała, wielokrotnie przychodziła do mnie i płakała, że nie wie, gdzie popełniła błąd.
Krystyna przez wybryk syna postarzała się w moment o co najmniej 10 lat, schudła, zmizerniała i coraz rzadziej wychodziła z domu. Pomagałam jej z zakupami, zmuszałam do chodzenia do pracy, martwiłam się, że całkiem popadnie w depresję. Pewnego dnia przyszłam do niej, jak co rano, żeby sprawdzić czy jest gotowa do pracy, a ona otworzyła mi drzwi odmieniona, co prawda była bardzo zaspana, ale w jej oczach widziałam szczęście. Nie musiałam pytać co się stało, złapała mnie za rękę i wciągnęła do domu, zaprowadziła mnie do swojej sypialni i pokazała dziecko. Potem poszłyśmy do kuchni, zaparzyła mi kawy i opowiedziała co się stało. Z wrażenia aż przegapiłam porę wyjścia do pracy i musiałam wziąć urlop na żądanie. Krysia już wcześniej załatwiła sobie dwa tygodnie wolnego. Poprzedniego wieczoru pod jej drzwiami pojawiła się młoda dziewczyna i poprosiła o opiekę nad córeczką, powiedziała, że to dziecko Romka, a ona nie ma zamiaru wychowywać kolejnego kryminalisty.
Kobieta razem z dzieckiem zostawiła niewielką wyprawkę, ale jedzenie się już kończyło, podobnie pampersy. Postanowiłam na coś się przydać i pojechałam do sklepu po zapasy. Po drodze zadzwoniłam do mojej córki, która pracuje w opiece społecznej i dopytałam co należy zrobić w takiej sytuacji. Olcia bardzo dobrze zna Krysię i postanowiła zrobić wszystko, by pomóc załatwić formalności. Ta mała dziewczynka sprawiła, że Krystyna na nowo stała się sobą i miała w życiu cel. Po uzyskaniu praw do dziewczynki, mogła ubiegać się o urlop macierzyński w pracy i poświęcić wychowaniu dziecka Romka. Jej syn, za dobre sprawowanie, wyszedł z więzienia po 5 latach i podjął pracę, stał się lepszym człowiekiem. Przejął opiekę nad córką, ale wciąż mieszka z Krysią, która bardzo go wspiera i cieszy się rolą matki oraz babci.
