Syn nie pozwala mi zbudować życia osobistego na nowo. Wpadł w furię, gdy poznałem Wiktorię. Mówi, że zdradzam jego zmarłą matkę.
Mój jedyny syn ogromnie przeżywał śmierć matki. Tak bardzo mu jej brakowało, że dosłownie utonął w smutku i żalu za nią. Oddychanie pełną piersią, rozmowy z ludźmi, wszystko to kosztowało go wiele wysiłku.
Mnie też nie było łatwo ale nie było mnie stać na pogrążenie się w całkowitym smutku. Jedyną radość znajdowałem w pracy. Tam też poznałem Wiktorię. Z zawodu jestem stomatologiem a ona przyprowadziła do mnie swoją córkę. W trakcie zabiegu trochę rozmawialiśmy, głównie o jedzeniu i zeszło na restaurację, w której gotują pyszne buliony i zupy na wynos. Miałem nadzieję, że kiedyś przypadkiem się tam spotkamy.
Zabierałem tam syna na kolację przez tydzień, zanim „przypadkowo” spotkaliśmy się z Wiktorią która przyszła ze swoją córką. Z uprzejmości zaproponowałem wspólną przekąskę i wtedy po raz pierwszy w czwórkę zjedliśmy lunch.
To nie tak, że mój syn jej nie lubi. Wszystko było w porządku, dopóki nie zaczął podejrzewać, że zbyt mocno polubiłem Wiktorię. Wtedy zaczął walczyć zarówno z nią, jak i ze mną.
Nie chciał, żebym nawiązał nowy związek. Dostał napadu złości, kiedy powiedziałem, że nadszedł czas abyśmy ruszyli dalej. Oskarżył mnie o zdradę jego mamy.
Nie mam pojęcia, jak wydostać się z tego kręgu i nie kłócić się z dzieckiem. W końcu serce nie sługa – lubię Wiktorię, chcę spróbować zbudować związek, ponieważ uważam, że tak będzie lepiej zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci.
A może źle myślę i pozostanie samotnym ojcem jest moim przeznaczeniem?






