Po śmierci żony Waldek samotnie wychowywał dwóch synów. Mężczyzna tak bardzo kochał swoją zmarłą żonę, że nie wyobrażał sobie życia z inną kobietą, dlatego już nigdy z żadną się nie związał.
Nikodem był tym starszym dzieckiem, a Sylwester – młodszym. Tak jak to w życiu często bywa, to starsze dziecko, którym w tym wypadku był Nikodem, jako pierwszy wziął ślub i założył rodzinę. Krótko potem urodził mu się synek Franio. Małżeństwo mieszkało w domu kobiety, który przepisali jej dziadkowie. Niestety, ich związek nie przetrwał próby czasu – kobieta uznała, że nie odnajduje się w macierzyństwie i może być co najwyżej „weekendową mamusią”. Dlatego też opiekę nad Franiem pełnił Nikodem, który po rozwodzie zamieszkał u ojca. Na szczęście ojciec był gotowy pomóc mu we wszystkim.
Młodszy brat uważał, że Nikodem wrócił do ojca tylko po to, by go „urobić” i namówić do przepisania rodzinnego mieszkania właśnie na niego, przez to okazywał mu jedynie złość. Mylił się, ponieważ brat wrócił tylko przez to, że po pierwsze, nie miał pieniędzy by wynająć coś swojego, a po drugie niedawno zdiagnozowano u niego ciężką depresję, więc kiedy nie miał sił, by zająć się synkiem, robił to jego ojciec.
W tym czasie Sylwester także był już po ślubie, a nawet miał dwójkę dzieci. Ktoś z dalszych krewnych zaproponował mu układ – przepisanie mieszkania w zamian za opiekę. Oczywiście mężczyzna niewiele się zastanawiał i praktycznie od razu przyjął tę propozycję zdając sobie sprawę, że jest dla niego bardzo korzystna. Uważał, że na spadek po ojcu nie ma co liczyć, bo na pewno przepisze wszystko bratu. Kiedy Franek miał 17 lat, stracił ojca. Nikodem nie mógł poradzić sobie ze swoimi demonami i postanowił, że nie chce dalej żyć. Od tego momentu chłopak miał na świecie już tylko dziadka.
Pewnego dnia Sylwester przyszedł do Waldemara aby podpytać, komu zamierza przepisać teraz ich rodzinne mieszkanie:
– No jak to kto? Zamierzam przepisać mieszkanie na Franka. Nie ma już ojca, matka się nim nie interesuję, a ja jestem jego dziadkiem i nie pozwolę, by mój wnuk wylądował na ulicy!
– Ale jak to? To Twój wnuk, a ja jestem Twoim synem i mam aż dwoje dzieci, więc mnie bardziej się należy! Franek jak dorośnie, to kupi sobie mieszkanie, jak na nie zarobi, a mnie nasze mieszkanie rodzinne bardziej się przyda! – krzyczał wściekły Sylwek.
– Nie, nie zamierzam robić tak, jak mi podyktujesz. Decyzja już zapadła i koniec.
– Aha, skoro tak, to na pewno już nigdy więcej mnie tutaj nie zobaczysz!
Sylwek nie brał w ogóle pod uwagę tego, że Franek bardzo pomaga schorowanemu dziadkowi i jest dla niego prawdziwym wsparciem. Interesowało go tylko to, że nie otrzyma w spadku mieszkania, a skoro tak, to kontaktu też już więcej nie zamierzał utrzymywać.






