Ta kobieta ma sześcioro dzieci, więc nie można ukryć, że ma przy nich sporo roboty. Tak się nam ułożyło, że jesteśmy teraz z tą kobietą współlokatorkami.
Troje jej dzieci wyjechało na różne wakacyjne obozy, a najmłodsze zostały w domu. Jeden z jej synów lubi rozrabiać – ostatnio na przykład widziałam, jak uderzył swoją młodszą siostrę. Poza tym lubi biegać obok naszego pokoju, otwierać nagle drzwi i uciekać, a potem mówi, że to nie on. Pozostała dwójka dzieci zachowuje się normalnie.
Wczoraj zrobiłam dla naszej rodziny pizzę. Mój syn zjadł trochę, a pozostałe kilka kawałków włożyłam do papierowej torby i owinęłam folią z myślą, że syn je zje, kiedy wróci z pracy.
Ten mały wścibski dzieciak widział, jak Marek prosi mnie o kolejny kawałek pizzy, a ja przecież nie odmówię mojemu dziecku, więc wyciągnęłam go z torby i dałam Markowi. Po pewnym czasie starszy brat tamtego rozrabiaki zajrzał do naszego pokoju i powiedział, że jego brat zjadł naszą pizzę. Ich matki nie było w domu i dzieci w tym czasie były pod opieką jej przyjaciółki.
Po jakimś czasie odnalazłam w domu chłopca, który już zdążył się ukryć, ponieważ wiedział, że zrobił coś złego. Zwróciłam mu uwagę i wytłumaczyłam, że nie można ot tak brać sobie cudzych rzeczy i jedzenia, że kulturalnym jest wcześniej zapytać, wtedy na pewno bym mu nie odmówiła. Przyjaciółka matki chłopca usłyszała moją rozmowę z nim i zapytała mnie, co tym razem zrobił ten figlarz, a potem także go pouczyła.
Marek znowu miał ochotę na pizzę, dlatego przygotowałam kolejną i zaniosłam ją do pokoju, żeby mógł ją spokojnie zjeść. Kiedy chłopiec z pokoju obok to zobaczył, przeprosił jeszcze raz za tamtą sytuację i zapytał, czy może liczyć na kawałek pizzy.
Tym razem odmówiłam, bo pewnie gdyby nie zobaczył, że zrobiłam nową pizzę, to pewnie nawet nie pomyślałby o przeprosinach.
Po chwili ktoś zapukał do naszych drzwi. Okazało się, że wróciła mama chłopca. W ręku trzymała talerz z trzema kawałkami pizzy, zapewne jej przyjaciółka opowiedziała jej o sytuacji. Nie chciałam ich brać, było mi jakoś niezręcznie, ale kobieta nalegała, więc je przyjęłam.
Jej pizza okazała się pyszna. W ogóle byłam zaskoczona reakcją mamy tej sporej gromadki, myślałam, że nie przejmie się całą sytuacją zanadto tym bardziej, że na pewno bym jej tego nie wypominała. Wyszło jednak inaczej niż sądziłam i myślę, że dobrze się stało i nie ma między nami żadnego nieporozumienia.
