Moja siostra jest naprawdę wzorem do naśladowania, a przynajmniej jeśli chodzi o pozytywne nastawienie do życie i umiejętności komunikacyjne. Jak się okazało, te cechy przydały jej się bardzo w momencie, w którym w ich rodzinnym życiu pojawiła się synowa. Żona jej syna na pierwszy rzut oka wyglądała na nieco skrytą w sobie, ale jednocześnie wyniosłą i zapatrzoną w sobie dziewczynę. Na teściową patrzyła z wyższością, a nawet można rzec, że z pogardą, ponieważ moja siostra nie skończyła nigdy żadnych studiów, co dla tej dziewczyny jest powodem do kpiny.
Na szczęście nie wszyscy z jej strony tacy byli, ponieważ jej rodzice świetnie dogadywali się z rodzicami pana młodego. Próbowali nawet wpłynąć jakoś na dziewczynę, aby nie zachowywała się w taki sposób, jednak wszystko to było na nic – ciągle demonstrowała pogardę wobec teściowej. Po jakimś czasie takie chłodne stosunki między tymi dwoma kobietami uznawane były za normę.
Kiedy na świecie pojawiło się drugie dziecko syna przyjaciółki, jego żona jeszcze jakoś dawała sobie radę zarówno z pracą jak i obowiązkami domowymi. Oboje jednak chcieli posiadać dużą rodzinę, dlatego niebawem pojawiło się trzecie dziecko. Kiedy synowa wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim, dzięki swoim staraniom otrzymała awans na prestiżowe, ale jednocześnie bardzo wymagające stanowisko.
Niestety, przy takiej gromadce dzieci zdarza się, że któreś się rozchoruje. Wtedy dziewczyna musiała brać wolne, urywać się z pracy, sama też częściej chorowała przez częstszy kontakt z bakteriami. Przez kilka miesięcy jej szefostwo akceptowało taką sytuację, ale potem postawili jej ultimatum – albo praca, albo dziecko. Kiedy moja przyjaciółka dowiedziała się o tym, jeszcze tego samego dnia złożyła wypowiedzenie w swojej pracy. Naprawdę chciała pomóc swojej synowej.
Starszego wnuka odprowadzała codziennie rano do przedszkola, a potem zajmowała się młodszymi dziećmi. Wtedy też raz na zawsze zakopała topór wojenny, nie chcąc słyszeć nawet od innych złego słowa o swojej synowej – to w końcu ukochana jej syna i matka trójki jej wnucząt, które kocha ponad życie. Była jej wdzięczna, że dzięki niej rodzina się powiększyła, a tym samym dała tyle radości.
Uważam, że każdy powinien zastanowić się i wyciągnąć wnioski z tej historii. Czasami na zło warto odpowiedzieć miłością, bo ona zawsze wygra.






