Synowa oznajmiła, że nie mogę spotykać się z synem na „jej terytorium”.

Nie mogłam znaleźć wspólnego języka z synową. Na pierwszym spotkaniu prawie zemdlałam, gdy ją zobaczyłam. Pomyślałam, że to jakiś nieśmieszny żart. To nie mogła być moja przyszła synowa – mówi 62-letnia Grażyna.
– Dziewczyna naprawdę w ogóle nie pasowała do mojego syna. Mój syn wygląda jak z obrazka, jest przystojny i zadbany, chodzi do pracy w garniturze. A ta dziewczyna… Jakby to określić? Wyglądała bardzo nowocześnie. Miała krótkie czarne włosy z wygolonymi bokami, kilka tatuaży i kolczyki, dużo kolczyków: w uszach, brwiach. nosie. Dla mnie, 60-letniej kobiety z małego miasteczka było to po prostu nie do przyjęcia, dlatego moja pierwsza reakcja była taka. Jak to mówią, miłość jest ślepa, w tym wypadku absolutnie się z tym zgadzałam. Jak on mógł, znaleźć sobie taką żonę. – Grażyna nadal nie może pogodzić się z wyborem syna.
– Młodzi są małżeństwem już od 4 lat. Byłam przeciwna temu ślubowi, ale nie udało mi się przekonać syna. Twierdzili, że się kochają, a reszta ich nie interesuje. Mieszkają teraz razem w mieszkaniu Olgi. Przed ślubem Daniel dokonał tam remontu i kupił nowe meble. Mówiłam mu, żeby przestał inwestować w cudze mieszkanie, ale mnie nie słuchał. Syn zrobił naprawdę elegancki remont w mieszkaniu swojej żony. Nawet wyprowadzili się stamtąd na trzy miesiące, żeby nie przeszkadzać robotnikom. Włożył swój wkład, że tak powiem i wydaje mu się, że wszystko jest w porządku. Ale on dalej nie ma żadnego udziału w tym mieszkaniu. – żali się kobieta.
– Niby są szczęśliwi, tylko że synowa nie chce dzieci. Ostrzegła syna jeszcze przed ślubem, zaakceptował to, więc nie nalega. Wszyscy mają normalne rodziny, a mój syn ożenił się z jakimś nieporozumieniem. Gdzie on ją znalazł i co on w niej widzi? Mówię mu, żeby zdjął różowe okulary i się zastanowił. Jak to żyć bez dzieci, kto mu pomoże na starość. Nic do niego nie dociera. Nie mogę pogodzić się z myślą, że nigdy nie zostanę babcią.
– Tyle lat mieszkają razem, a ja jeszcze nie widziałam efektów remontu, który zrobił Daniel. Przez 4 lata ani razu nie zaprosili mnie do siebie, bo synowa się na to nie zgadza. Syn twierdzi, że Olga traktuje mnie tak, jak ja ją. Sądzi, że jestem do niej uprzedzona i nawet nie zwracam się do niej po imieniu, więc jak mogę oczekiwać, że zaprosi mnie do swojego mieszkania.
Owszem, mogę spotykać się z synem, tego mu nie zabroniła, ale nie na jej terytorium. Mój syn zrobił tam gruntowny remont, ale nadal to jest „jej terytorium”. Czy on tam nie ma nic do powiedzenia? Skoro się dołożył to chyba ma prawo zaprosić gości? Zainwestował tam wszystkie swoje oszczędności, a teraz jego własna matka nie może przyjść na herbatę! – kobieta jest wściekła.

Czy uważacie, że Olga podjęła słuszną decyzję? Czy ma prawo trzymać teściową z dala? A Daniel jest pantoflarzem, czy po prostu chce chronić swoją żonę przed atakami swojej matki?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 4 =

Synowa oznajmiła, że nie mogę spotykać się z synem na „jej terytorium”.