Szczepan od zawsze lubił kobiety, w każdym wieku. Nawet babcie zaczęły nazywać Szczepana „wnuczką”

Szczepan od zawsze lubił kobiety, w każdym wieku. Nawet babcie zaczęły nazywać Szczepana „wnuczką”, gdyż podążał za nimi krok w krok. Matki jego kolegów z klasy starały się dawać mu przykład, natomiast dziewczyny błądziły oczami i się rumieniły, gdy tylko Szczepan miał się do nich odezwać czy porozmawiać. On sam jednak nie zwracał uwagi na swoją urodę i do 23 roku życia nie znalazł dziewczyny, w której mógłby się zakochać. Zdarzyło się oczywiście, że lubił tę lub inną dziewczynę, ale nie był gotowy na zamianę swojego życia kawalerskiego.

A potem spotkał Walerię. Dziewczyna szła korytarzem firmy, w której pracował od dwóch lat i wydawało mu się, że widzi „Anioła”. Jednak ten ów „Anioł” był bardzo osobliwy-Waleria była niska, okrągła, z długimi ciemnymi włosami i apodyktycznym nosem. Szczepan zakochał się po raz pierwszy, na zawsze — nie istniała dla niego żadna inna kobieta, bo najcudowniejsza była właśnie „ona”. Na całe szczęście nie była mężatką, a kiedy przyjęła jego zaloty, był wniebowzięty. Rok później odbył się przepiękny ślub.

Szczepan czuł się jak nigdy dotąd. Wszystko czego pragnął się spełniło. Wydawało mu się, że ma idealne życie: ulubioną pracę, najlepszą kobietę na świecie, a nawet mieszkanie (choć zaciągnięte pod hipotekę). Marzył o wyższym wynagrodzeniu, o pięknym luksusowym aucie, jednakże wiedział, że nie można mieć wszystkiego.

Dogadywali się wspaniale, a ich rodziny również natychmiast się zaprzyjaźniły. Wszystkie Święta spędzali w wielkim hałaśliwym gronie rodzinnym. Wkrótce jednak logicznym było, że rodzina zacznie zadawać pytania: kiedy będą dzieci? Szczepan był gotowy (przynajmniej teraz), ale sprytna Waleria chyba jednak nie. Przekalkulowała sobie wszystko w głowie i wiedziała, że to jeszcze nie ten czas na macierzyństwo, więc postanowiła poczekać.

Dziewczyna była bardzo odważna chętnie nawiązywała nowe kontakty, dlatego zaczęła budować swoją karierę i na tym się koncentrowała. Z firmy, w której Szczepan pracował, odeszła i przeniosła się do większej korporacji, gdzie poziom i wynagrodzenie były zdecydowanie wyższe. Chciała zabrać tam męża, niestety on nie chciał odejść od rodzinnego zespołu, który budowany był tyle lat i zamienić to na obowiązki całkiem inne i nieznane. Z tego powodu nawet pokłócili się po raz pierwszy w życiu.

Kilka lat później Waleria w końcu doszła do wniosku, że jest gotowa na powiększenie rodziny. Szczepan nareszcie usłyszał coś z czego był bardzo szczęśliwy. Codziennie pytał Walerię:

– Jak tam?

-No powiedz, jak się czujesz kochana?

Waleria się uśmiechała i odpowiadała:

– Nie tak szybko kochanie, musisz poczekać jeszcze.

– Myślę, że za miesiąc wszystko będzie jasne.

Szczepan czekał i czekał. Ale ani miesiąc, ani nawet dwa miesiące nic nie dały. Mężczyzna już zaczął się martwić, jednocześnie denerwując się okropnie tą cała sytuacją. Chodźmy wreszcie do lekarza i się przebadajmy. Niestety wprost z kliniki chcieli wysłać ich do domu, mówiąc, że dwa miesiące to za krótko, żeby móc cokolwiek powiedzieć. Waleria była zbyt zdeterminowana i stwierdziła, że jeśli ona płaci pieniądze, to i decyduje o tym terminie badań czy to się komuś podoba czy nie. W rezultacie lekarz wysłał ją na badania. Potwierdziły one pewne problemy, jednak nie tak poważne, aby zniechęcić do ojcostwa.

 

Waleria stanowczo i entuzjastycznie przystąpiła do realizacji zaleceń podanych przez lekarza. Jednak, kiedy nawet rok później nic się nie działo, zaproponowała Szczepanowi badania, ale tylko dla niego. Od dzieciństwa bał się lekarzy, ale jeszcze bardziej bał się stracić Walerię, więc postanowił udać się do przychodni i zapisać się na badania.

Musiał pójść jeszcze kilka razy, dopóki nie został wydany ostateczny wynik testów. Szczepan długo wahał się powiedzieć żonie o druzgocących wynikach, ale nie miał innego wyjścia. Wyznał ze smutnym głosem:

– Najprawdopodobniej nigdy nie będę miał dzieci – powiedział Szczepan.

Waleria początkowo była mocno zdenerwowana, a potem wszyscy z takim samym entuzjazmem zaczęli szukać specjalistów i pomagać jej mężowi. Tak minęły kolejne dwa lata na klinikach i podróżach związanych z lekarzami. Z każdym dniem Szczepan coraz bardziej bał się, że Waleria od niego odejdzie. Bo po co jej moja niewielka pensja, nawet wspólnych dzieci nie mamy. Waleria jakoś ostatnio się zmieniła-stała się nerwowa, krzyczała na niego, coraz częściej zatrzymywała się w pracy i kupiła nowy samochód z salonu. Dlatego któregoś wieczoru Szczepan wcale nie był zaskoczony, gdy na ekranie telefonu pojawił się komunikat „wróć do domu wieczorem, musimy porozmawiać”. Z przerażeniem zgasił ekran, jakby udawał, że nie widział, co tam jest napisane.

Mógłby udawać, że nie zauważył tej wiadomości? Szczepan w swoich myślach już prawie słyszał, jak żona mówi do niego stanowczym głosem: „Przepraszam, ale musimy się rozstać. Chcę dzieci, a Ty nie możesz mi ich dać” lub ” Przepraszam, ale serce nie sługa. Poznałam innego”. Z tych wszystkich myśli Szczepan poczuł się tak źle, że ledwo doczekał na koniec dnia pracy i zamiast wracać do domu, poszedł na brzeg rzeki usiadł na wilgotnej ziemi i długo patrzył na wodę, aż czyste jesienne niebo przyciemniło się, zasłaniając jasnymi gwiazdami. Wyciszył dźwięk w telefonie. Szczepan rozumiał, że zachowuje się głupio i dziecinnie, ale nie był w stanie słuchać wyznań żony. Myślał:

-Może nie poczeka na niego, spakuje się i odejdzie. Tak będzie lepiej, bez tych wszystkich scen.

Do domu wrócił prawie o północy. Waleria nigdzie nie poszła, spokojnie spała w salonie na kanapie. Próbował przejść obok niej na palcach, ale wrażliwe ucho żony natychmiast złapało ruch i wtedy uniosła kudłatą głowę z poduszki.

— Gdzie byłeś? – rzuciła się. – dzwoniłam do ciebie sto razy.

– Przepraszam, nie słyszałem-powiedział Szczepan.

– Prosiłam cię, żebyś nie zwlekał z powrotem do domu. Pisałam, że musimy porozmawiać!

– Przepraszam, nie widziałem – mruknął jeszcze bardziej niewyraźnie Szczepan.

– Przepraszam, przepraszam … – Dobrze już. Usiądź, pogadamy.

Szczepan nie ruszył się i słabym głosem zapytał:

– Może jednak nie? Nie chcę.

Waleria spojrzała na niego ze zdziwieniem:

– Co to znaczy, że nie chcesz? Zrobiłeś dzieciaczka, a teraz chcesz schować głowę w piach?

– Nie, chcę z Tobą … Co??? – Szczepan zsunął się w dół ściany. – Co powiedziałaś?

– A co usłyszałeś? – Waleria ukazała swój dźwięcznym śmiech. – Mówiłam ci, siadaj!

Szczepan rzucił się do żony, przytulił ją mocno, po czym, przestraszony, odsunął się mówiąc:

– Nie przycisnąłem jej?

— No wiesz…-westchnęła Waleria-jak mogłeś ją przycisnąć, gdy jest wielkości groszku.

Szczepan był tak szczęśliwy jak nigdy w życiu. W sumie to, kiedy po pierwszym badaniu Waleria zadzwoniła z tajemniczym śmiechem i rozpoczęła rozmowę słowami „musimy porozmawiać”, powtórnie się przestraszył, a potem stał się dwa razy szczęśliwszy: oczekiwali na bliźniaki. Chłopiec o czarnych oczach i zdecydowanym charakterze, jak mama, i dziewczynka, nieśmiała i płochliwa, ale niesamowicie piękna jak tata.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × cztery =

Szczepan od zawsze lubił kobiety, w każdym wieku. Nawet babcie zaczęły nazywać Szczepana „wnuczką”