Klara i Hania były najlepszymi przyjaciółkami już od przedszkola. Mieszkały w tym samym bloku, więc były praktycznie nierozłączne i wychowywały się razem. Mama Klary dużo pracowała, dziewczynka musiała dłużej siedzieć na świetlicy albo u Hani w domu. Mimo to mama poświęcała jej cały swój wolny czas, dbała, aby córce niczego nie brakowało. Ale nie dbała o samą siebie, zapominała o posiłkach i odpoczynku, niestety mąż i córka nie dostrzegli, że najważniejsza osoba w ich życiu troszczy się tylko o nich, odkładając na bok własne potrzeby i zdrowie.
Hania miała zupełnie odmienną sytuację – dziewczynka spędzała czas głównie sama albo z Klarą, jej mama, mimo pracy na pół etatu, nie miała czasu dla córki. Gotowała pyszne obiady, ale zawsze jadła jako pierwsza, nie czekając na resztę rodziny, a potem szła do sypialni odpocząć. Praktycznie nie brała udziału w wychowaniu córki. Jej ulubionym powiedzonkiem było:
– To matka musi być szczęśliwa, żeby mieć szczęśliwe dziecko.
Nic dziwnego, że Hania pragnęła mieć taką mamę jak Klara i czuła się odtrącona.
Kiedy dziewczynki były już w szkole średniej, mama Klary ciężko zachorowała, lekarze zdiagnozowali nowotwór jelita, lata zaniedbań zrujnowały jej życie w jedną sekundę. Natomiast mama Hani bardzo się zmieniła i teraz poświęcała córce mnóstwo czasu, jest też kobietą sukcesu i spełnia się zawodowo. Jak się okazało, jej powiedzonko miało wiele wspólnego z prawdą – faktycznie szczęście całej rodziny zależy od szczęścia matki.
