Szukałeś kogoś? – głos był wyraźnie zirytowany. – Potrafisz tylko siedzieć i jęczeć! Wyjdź na zewnątrz, poznaj jakąś dziewczynę. Spotkaj się z kolegami, zamiast siedzieć przed komputerem.
– Co tu robisz? – głos brzmiał cicho i wydawało się, że zewsząd.
– Siedzę – odezwał się niezdecydowanie mężczyzna, rozglądając się w poszukiwaniu tego, kto mówi.
– Po prostu siedzisz? Nie możesz się zdecydować?
– Dalej, przed tobą tylko woda. Hałaśliwa, brudna, burzliwa rzeka…
— Być może. Ja … po prostu nie wiem, jak żyć dalej.
– Co ci się stało? – głos brzmiał monotonnie i beznamiętnie. Chciał jednak odpowiedzieć. Przynajmniej po to, żeby się wypowiedzieć.
– Moich rodziców już dawno nie ma na tym świecie. Przyjaciele zniknęli. A najgorsze jest to, że rzuciła mnie moja ukochana dziewczyna.
– Co za kłopot … w głosie słychać było szyderstwo.
– Po prostu nie mam pojęcia, jak dalej żyć! Jestem zdezorientowany! – co? – rozzłościł się mężczyzna i wrzucił do mętnej wody kamień leżący pod ręką.
– Jesteś zdrowy?
– No, relatywnie – zakłopotał się facet, przypominając sobie plecy i słaby wzrok. Tak się dzieje, gdy siedzisz przy komputerze przez długi czas.
– Ale czy Twoje „dolegliwości” przeszkadzają ci w życiu?
— Nie
– A ktoś w tej chwili nie może samodzielnie nawet podnieść łyżki. A jednocześnie nie traci pragnienia życia. Masz pracę?
– Oczywiście! Trzeba płacić za coś rachunki.
– Miliony ludzi od miesięcy dobijają się do drzwi firm próbując znaleźć jakąkolwiek pracę. Nie są w stanie wyżywić siebie i swoich dzieci! – Głos brzmiał głośniej, jakby zaczynał się złościć na faceta.
– Nadal uważasz, że twoje życie jest zrujnowane?
– Jestem bardzo samotny! Nie mam nikogo!
– Szukałeś kogoś? – głos był wyraźnie zirytowany. – Potrafisz tylko siedzieć i jęczeć! Wyjdź na zewnątrz i poznaj jakąś dziewczynę. Spotkaj się z kolegami zamiast siedzieć przed komputerem. A teraz, chłopcze, słuchaj uważnie! Jeśli postoisz tu jeszcze przez minutę, znajdziesz się w lodowatej wodzie bez szansy na ratunek. Rozumiesz?
– Rozumiem! – mężczyzna podskoczył, zachwiał się, ale stanął i pobiegł z dala od rzeki.
Darek nagle otworzył oczy i usiadł na łóżku. Serce biło mu wściekle. Rozejrzał się, próbując się uspokoić.
– W porządku, jestem w domu… Nie w tym tajemniczym miejscu, z wodą i dziwnym głosem.
Mężczyzna siedział jeszcze kilka minut i w końcu zdecydowanie odrzucił koc. Głos ze snu miał rację. Wszystko, co musi zrobić, to zrobić krok naprzód, nie oglądając się za siebie.






