W ramach prezentu ślubnego z żoną otrzymaliśmy najnowszy model zmywarki. To był najdroższy prezent, jaki w ogóle dostaliśmy, a na który złożyły się moje siostry, aby ułatwić nam trochę życie.
Po ślubie zamieszkaliśmy w wynajętym przez nas wcześniej mieszkaniu. Moje dwie siostry mieszkały w okolicy, dlatego często spotykaliśmy się z nimi oraz z ich rodzinami, chociaż muszę przyznać, że stosunki między ich mężami a mną były dość napięte.
Olaf, mąż mojej starszej siostry był gadułą i na niektórych spotkaniach rodzinnych zdarzało mu się przesadzić z alkoholem, ale mimo tego był nieszkodliwy. Patryk, ąaż mojej młodszej siostry z kolei był wycofany i milczący, więc nie wiadomo było, czego się po nim spodziewać. Rzadko do nich chodziliśmy, za to ich dzieci często i chętnie nas odwiedzały, przez co nieraz gościliśmy u siebie 6-letnią Antosię i 4-letniego Mateusza.
Dzieci nigdy nie mówiły, że zamierzają nas odwiedzić, a w dodatku same sobie otwierały drzwi i zabierały to, na co miały ochotę, nie pytając o zgodę. Ja nie wyobrażam sobie, abym mógł się tak zachowywać, bo pewnie od razu dostałbym ochrzan od rodziców.
Kiedy żona urodziła naszego synka, było tylko gorzej. Nasza sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła i musieliśmy zaciskać pasa, oszczędzając na wszystkim, na czym tylko się dało. Dla dziecka kupowaliśmy oczywiście najlepsze rzeczy, a z mężem jedliśmy to, co najtańsze.
Dzieci moich siótr pozwalały sobie za to na coraz więcej i bezwstydnie przeszukiwały nam szafki w poszukiwaniu smakołyków. Oczywiście jeśli tylko mogłem, to je częstowałem czymś lepszym, ale dla nich to było za mało, gdyż chciały dostać wszystko.
Próbowałem tłumaczyć i dzieciom, i moim siostrom, że tak nie może być, ale po kilku próbach zdałem sobie sprawę, że sama rozmowa tutaj nie pomoże. Zacząłem więc z żoną zamykać drzwi, ale nawet to nie stanowiło dla dzieciaków problemów – stały pod drzwiami godzinami, krzycząc i do nich pukając. Mojej żonie jednak pewnego dnia skończyła się cierpliwość i gdy ta sytuacja się powtórzyła, po prostu na nie nakrzyczała.
Pewnego razu, gdy żona gotowała obiad, Patryk wszedł do nas bez pukania i od razu zapytał:
– Gdzie macie zmywarkę?
– No tutaj jest – odpowiedziała w pośpiechu.
– Nasza się zepsuła, więc zabieram Waszą, w końcu to moja żona się na nią składała.
– Właśnie, składała, więc to nie jest tylko od niej!
– Nie obchodzi mnie to, zabieram ją i tyle. Nie będziemy zmywać ręcznie. Zabieraj z niej te brudne gary!
Żona zaczęła wszystko wyciągać i jednocześnie płakać. Na mężczyźnie to jednak nie zrobiło wrażenie, wymontował szybko zmywarkę i ją po prostu wyniósł.
Po kilku dniach poprosiliśmy o zwrot urządzenia, ale w odpowiedzi usłyszeliśmy kategoryczne „nie”. Miałem dość szwagra i postanowiłem porozmawiać z drugą siostrą. Ta powiedziała:
– Tak, słyszałam o tym. Jak widać nic się nie zmieniło, mnie Pstryk też irytował od samego początku. Nie martwcie się o zmywarkę, siostra obiecała, że dostaniesz nową.
Faktycznie, siostra dotrzymała obietnicę, ale przywiozła jakąś używaną, starą zmywarkę, a nie nową, jaką mieliśmy. Przeprosiła za męża i nie spodziewała się nawet, że coś takiego mogło mu nawet przyjść do głowy.
Od tego czasu nie rozmawiamy z Mateuszem mimo, że minęło od tej sytuacji już wiele lat. Kontakt z siostrą także na jakiś czas się uciął, bo Mateusz zabronił jej kontaktować się z rodziną, przez co jest teraz dosyć samotna i zgorzkniała.
Potem siostra rozstała się z mężem bo zrozumiała, że nie da się żyć bez rodziny. Chce się do nas znowu zbliżyć, ale póki co nie mam na to ochoty.
Nasze dzieci dorosły i utrzymują ze sobą kontakt, ale siostrzeniec jest kopią Patryka.
