Szwagierka miała do nich pretensję o to, że nie chcieli wykorzystywać rodziców i po latach wyrzeczeń i ciężkiej pracy dorobili się własnego mieszkania.

Barbara i Edward od początku małżeństwa chcieli mieszkań samodzielnie, dlatego po ślubie nie zamieszkali u matki Barbary, tylko wynajęli sobie małe mieszkanko w dobrej okolicy i w przyzwoitej cenie. Mieszkali w nim aż do narodzin dzieci. Kiedy na świecie pojawiły się bliźniaki, stwierdzili, że muszą w końcu kupić coś własnego i większego.

Rodzice Basi zaoferowali swoją pomoc przy wzięciu kredytu na dom. Młodzi odmówili, gdyż nie chcieli żyć na kredyt i być cokolwiek winni jej rodzicom. Postanowili zacisnąć pasa i oszczędzać.

Żyli bardzo skromnie, odmawiali sobie wszystkiego oprócz jedzenia. Barbara odchowała trochę dzieci i poszła do pracy. Kiedy któreś z dzieci zachorowało, korzystali z pomocy babci, by Basia nie musiała brać zwolnienia.

Zaoszczędzenie odpowiedniej kwoty zajęło im cztery lata. W tym czasie pracowali po siedem dni w tygodniu, czasami również w nocy. Wreszcie kupili mieszkanie, wyremontowali i mogli się przeprowadzić na swoje.

Po wprowadzce postanowili urządzić parapetówkę, na którą zaprosili rodzinę i kilku znajomych. Kiedy przechodziła koło grupki rozmawiających osób, usłyszała jak jej szwagierka mówi do kogoś:

– Swoim zachowaniem zniszczyli nam wszystkim szansę na mieszkanie!

Postanowiła się wtrącić:

– O co ci chodzi?

– Rodzice by Wam pomogli i nie byłoby problemu. Ale nie, Wy musieliście oszczędzać! I teraz rodzice dają Was za przykład i nie chcą nam pomóc! – usłyszała zarzuty.

Szwagierka miała do nich pretensję o to, że nie chcieli wykorzystywać rodziców i po latach wyrzeczeń i ciężkiej pracy dorobili się własnego mieszkania. Ona nie chciała się poświęcać, chciała dostać wszystko na tacy.

Impreza skończyła się kłótnią, po której Basia przestała utrzymywać kontakt z bratem.

Kilka tygodni później Barbara wzięła dzieci i udała się w odwiedziny do mamy, która tego dnia miała imieniny. Zastała tam również szwagierkę wraz z bratem. Po obiedzie poczuła się senna, więc położyła się w pokoju gościnnym i zasnęła. Kiedy się przebudziła, dotarł do niej głos szwagierki:

– Daliśmy lepszy prezent, teściowa jest zadowolona. To działa na naszą korzyść.

Wtedy Barbara zdała sobie sprawę, że szwagierka postanowiła zmiękczyć jej matkę prezentami. Usłyszała, jak ta kontynuuje rozmowę telefoniczną:

– Próbuję jej się przypodobać w każdy możliwy sposób. Nawet kiedy gada bzdury, ja jej przytakuję. Najgorsze, że matka kocha Baśkę, to jest spory problem. Ale zrobię wszystko, by to synowi przepisała swoje mieszkanie w testamencie!

No proszę! Szwagierka nie zamierzała pracować i oszczędzać latami spłacając kredyt. Planowała zrobić tak, by teściowie zostawili wszystko dla jej męża. Nie zamierzała dzielić się z bratową spadkiem po rodzicach. Jej teściowie miewali się na razie całkiem dobrze a ona już w myślach wprowadzała się do ich domu.

Barbara zaczęła się poważnie martwić, że podstępnej żonie brata uda się dopiąć swego. Nie chciała, być pozbawiona spadku po rodzicach. Co z tego, że mieli własne mieszkanie? Ciężko na to pracowali! A Kaśka, która kiedyś była złośliwa dla jej rodziców, nagle zrobiła się słodziutka.

Siedząc przy stole obiecywała matce Basi złote góry: że zabierze ją na wczasy nad morze, kupi jej nową kuchenkę, będzie w lato pomagać w ogrodzie. Realizowała swój niecny plan.

Basia ma teraz nie lada dylemat. Nie ma pojęcia czy powinna powiedzieć rodzicom o planie synowej i sprawiać im przykrość, czy czekać na efekt jej działań. A Wy jak myślicie, co powinna zrobić?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − pięć =

Szwagierka miała do nich pretensję o to, że nie chcieli wykorzystywać rodziców i po latach wyrzeczeń i ciężkiej pracy dorobili się własnego mieszkania.