Szwagierka oczekuje, że oddam jej za darmo moje mieszkanie po babci, ale ja nie widzę powodu, by jej pomagać

Moja żona i jej siostra są do siebie podobne jak dwie krople wody, ale pod względem charakteru stanowią skrajności. Gdy poznałem Jolę, zakochałem się w niej bez pamięci i bardzo szybko poprosiłem, aby została moją żoną. Kiedy przedstawiła mnie swojej mamie i siostrze, nie mogłem uwierzyć, że są rodziną. Przyznam szczerze, że nawet się ucieszyłem, iż mieszkamy od siebie tak daleko, bo przebywanie z nimi na dłuższą metę bardzo mnie wykańcza psychicznie. Gośka, moja szwagierka, to bardzo wścibska osoba, w dodatku zupełnie nie potrafi o siebie zadbać. Miała kiedyś fajnego męża, który dobrze ją traktował i zarabiał na rodzinę, ale postanowiła go zdradzić i rozbiła małżeństwo. W wyniku zdrady urodził się jej drugi syn, ale kochanek uciekł i została sama. Gośka musiała wprowadzić się do mamy, bo nie miała pracy i nie była w stanie się utrzymać.

Oczywiście Gosia tłumaczyła swoje zachowanie i próbowała oczerniać byłego męża, a kiedy zrozumiała, że nie uzyska od niego nic więcej ponad alimenty na pierwszego syna, zaczęła mu ograniczać kontakty z dzieckiem. Po kilku miesiącach od rozwodu poznała mężczyznę, który zaproponował jej wspólne życie i nawet przyjął jej dzieci jak własne, ale coś się wydarzyło i znowu wróciła do matki. Niestety okazało się, że znowu jest w ciąży, ale tamten facet nie chciał jej znać ani tym bardziej uznać dziecka, więc można się tylko domyślać, że Gośka niekoniecznie była wierna w nowym związku. I tak właśnie moja szwagierka została z trójką dzieci, gdzie każde miało innego ojca.

Moja teściowa bardzo współczuje Gośce i wspiera ją w przekonaniu, że to mężczyźni są winni wszelkiego zła. Najgorsze jest jednak to, że obie naciskają na mnie, żebym pozwolił szwagierce mieszkać w mojej kawalerce, którą odziedziczyłem po babci. Mieszkanie znajduje się w centrum mojego miasta, więc jego wynajem przynosi mi spore dochody co miesiąc i nie mam ochoty oddawać go komuś, kto nie zamierza mi płacić ani złotówki. W dodatku nie wyobrażam sobie, żeby Gośka przeprowadziła się do naszego miasta, bo znając ją już trochę wiem, że na darmowym mieszkaniu się nie skończy. Moja żona ma podobne zdanie, szczególnie po ostatnim incydencie, gdy jej siostra zaczęła obrażać Jolę i życzyć jej, by nigdy nie zaszła w ciążę za swoje skąpstwo. Czy takiej osobie naprawdę należy się pomoc?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − trzynaście =

Szwagierka oczekuje, że oddam jej za darmo moje mieszkanie po babci, ale ja nie widzę powodu, by jej pomagać