Nie będę oryginalna, pisząc, że do mojego ślubu przygotowywałam się miesiącami i miałam dopracowany plan co do minuty. Nie zależało mi na dużym weselu, ale chciałam mieć dwa osobne przyjęcia – jedno dla rodziny, a drugie, luźniejsze, dla przyjaciół. Mój mąż jest po rozwodzie, więc mogliśmy wziąć jedynie ślub cywilny, ale wcale mi to nie przeszkadzało, bo najważniejsza dla mnie jest nasza miłość. Marzyłam o białej sukni i taką właśnie wybrałam na ślub i przyjęcie w gronie rodziny. Na drugi dzień, gdy świętowali z nami przyjaciele, miałam zaplanowaną piękną suknię wieczorową w kolorze butelkowej zieleni. Moja szwagierka była zachwycona tą kreacją od pierwszej chwili, gdy zobaczyła ją na zdjęciach, które jej podesłałam jeszcze przed ślubem.
W piątek, dzień przed ślubem, siostra męża przybiegła do mnie załamana i ze łzami w oczach poprosiła mnie, żebym pożyczyła jej sukienkę, tę zieloną, którą miałam mieć na sobie w niedzielę. Rozpaczała, że przytyła i mieści się we własną sukienkę, a już nie miała czasu, by kupić coś innego na mój ślub. Błagała mnie i zarzekała się, że odda mi suknię zaraz po weselu i będę ją mogła założyć na drugie przyjęcie. Nie podobało mi się to, ale nie chciałam zostawić jej bez pomocy. Wiadomo, nieprzyjemnie jest nosić ubranie po kimś, tym bardziej, że nie zdążyłabym wyprać sukienki przed założeniem, a poza tym kupiłam tę kreację z myślą o sobie, a nie o szwagierce, ale podjęłam decyzję. Zgodziłam się na prośbę Anety, a sama założyłam coś innego z mojej szafy. Oczywiście później żałowałam, bo nie czułam się dobrze w dniu, w którym miałam błyszczeć, a wyglądałam zwyczajnie…
W ciągu kolejnych lat małżeństwa Aneta wiele razy prosiła mnie o pożyczanie ubrań, a ja nie umiałam odmówić. Czułam się skrępowana i nie potrafiłam się sprzeciwić. W końcu mój mąż zabronił mi pożyczać ubrania jego siostrze. Zdradził mi, że był świadkiem jak jego mama i Aneta śmieją się ze mnie, że kupuję drogie rzeczy, które świetnie wyglądają na mojej szwagierce, a ona nie musi wydawać ani złotówki i wydaje się, jakby miała ogromną garderobę. W dodatku krytykują mój wygląd i mnie obrażają. Gdy tylko to usłyszałam, obiecałam sobie, że nigdy więcej nie zgodzę się na żadną prośbę szwagierki i natychmiast zażądałam zwrotu wszystkich moich ubrań oraz przedstawiłam Anecie wszystkie rachunki za pralnię.
