W wakacje wybrałam się z moją 5-letnią córką nad morze. Tak jak co dzień, popołudnie spędzałyśmy na plaży. Jakieś chmury pojawiły się na niebie. Ludzie twierdzili, że zbiera się na burzę. Prawie wszyscy rodzice i ich małe dzieci poszli na basen blisko hotelu, a ja z córką zostałam na plaży. Bawiła się pistoletem na wodę, który kupiłyśmy na lokalnym rynku za 15 zł. Chciałam kupić jeszcze kilka, ale córka stwierdziła, że jeden jej wystarczy. Pozostałe dzieci, które zostały na plaży, bawiły się swoimi zabawkami. Dzieliły się, kłóciły, godziły… Jak to dzieci – nie ingerowałam. Wtedy na plażę przyszła młoda para ze swoim 4-letnim synem. Rozłożyli koc, wbili parasol w piasek. Chłopiec był w dobrym humorze, cieszył się na jakąś zabawę nad morzem z tatą. Ale rodzice chyba nie bardzo mieli ochotę na zabawę z dzieckiem. Matka nasmarowała się filtrami, włożyła słuchawki, położyła się na brzuchu i zaczęła się opalać. Ojciec chłopca robił coś na telefonie, co chwilę mówiąc synkowi: -„Już, już. Chwilka”. Wkrótce chłopiec podszedł do mojej córki i poprosił o broń. Córka od razu mu ją dała, nie jest samolubna. Ale od razu postawiła warunek – jak się pobawisz, to oddasz. Jednak dzieciak się rozbawił i nie spieszył się z oddaniem pistoletu. Moja córka podeszła i grzecznie poprosiła o zwrot zabawki, a on prostu ją zignorował. Nadal trzymałam się od tego z daleka, bo uczyłam córkę samodzielnego radzenia sobie z dziećmi.
I wtedy chłopak zaczął krzyczeć:
– Nie oddam go. Teraz to moja broń! Pistolety nie są dla dziewczyn.
Mojej córce znudziło się bycie grzeczną i zaczęła zabierać swoją zabawkę. Dzieciak krzyczał na całą plażę, a jego rodzice w ogóle nie reagowali. Kiedy zauważyłam, że moja córka jest bezsilna, postanowiłam interweniować w ich konflikt. Podczas, gdy ja rozdzielałam dzieci, pistolet leżał na piasku. Zabrałam go ze sobą i wróciłam na swoje miejsce. Chłopiec biegał wokół mnie i usilnie domagał się zabawki. Potem zaczął krzyczeć:
– Daj mi to. To moje! Oddaj to!
Próbowałam spokojnie wytłumaczyć chłopcu, że to nie jego zabawka i powinien poprosić rodziców, żeby mu taką kupili. Powiedziałam mu też, gdzie może kupić taki pistolet. Usłyszałam z powrotem:
– Ty wredna babo. Ukradłaś mi zabawkę!
Zaczął krzyczeć na całą plażę i walić nogami w ziemię. Ponownie odmówiłam i schowałam pistolet do torby plażowej. Moja córka w tym czasie zaczęła budować zamek z piasku.
Gdy wróciłyśmy do pokoju hotelowego, zapytałam córkę:
– Czy dałabyś mu tę zabawkę?
Odpowiedziała, że naprawdę jej się ten pistolet podoba, ale gdyby ten chłopiec był miły i grzecznie poprosił, to byłaby skłonna mu go oddać.
Chyba wszyscy wczasowicze widzieli tą akcję na plaży. Szkoda tylko, że rodzice chłopca nie zwrócili uwagi na to, co robi ich dziecko. Jeśli zabierasz ze sobą dziecko na wakacje, to miej dla niego czas.
