Teściowa chciała zniszczyć mój komfort życia.

W sobotni poranek leżałem chory w sypialni i nagle usłyszałem hałasy na klatce schodowej, które przeniosły się po chwili do mieszkania. Niechętnie wstałem, by sprawdzić co się dzieje. Pamiętałem, że Kasia, moja żona, miała podjechać do matki w czymś jej pomóc, ale z powodu gorączki nie zapamiętałem o co chodziło.
Zdziwiło mnie więc, że Kasia wróciła tak wcześnie. W przedpokoju, oprócz żony, zobaczyłem również teściową i szwagierkę z dzieckiem, a dookoła nich walizki i torby.
Spojrzałem wymownie na żonę, a ona stała ze spuszczoną głową i nie odezwała się ani słowem. Wiedziałem, że jest jej wstyd za tę szopkę.
Po chwili ciszy, teściowa zaczęła dyrygować całym towarzystwem:
– Stasiu, przesuń się z przejścia! Kasiu, pomóż Magdzie wnosić torby z samochodu! No już.
– Dzień dobry, Karolku, słyszałam, że jesteś chory, może ugotować Ci rosołku? A może napijesz się herbatki? – z tymi słowami, nawet nie ściągając butów, weszła do kuchni i nastawiła wodę w czajniku.
Byłem tak zszokowany sytuacją, że – niewiele myśląc – odpowiedziałem teściowej:
– Chętnie się napiję z mamą herbaty. A i rosół bym zjadł.
Zdziwiło mnie zachowanie teściowej, zwykle udaje, że mnie nie widzi, a jedyne słowa, jakie do mnie kieruje, to obelgi i nieprzychylne komentarze. Coś tu było podejrzane. Zapytałem więc:
– Co to za walizki, o co tu właściwie chodzi?
Płacz Stasia w salonie nie pozwolił jej odpowiedzieć na moje pytania, pobiegliśmy tam, by zobaczyć co się stało.
Mały stał na środku pokoju z plastikowym jabłkiem w ręce, najwidoczniej chciał zjeść owoc, ale pomylił kosz z ozdobnymi figurkami w kształcie jabłek z tym, który zwykle stał u nich w kuchni z prawdziwym jedzeniem. Teściowa otarła łzy wnuka i zaprowadziła go do naszej lodówki, by sobie coś wybrał.
Niemal jednocześnie moja żona z siostrą wtargnęły do mieszkania z resztą rzeczy.
– Gdzie mam dać te walizki? – zapytała Magda.
– Wnieś je do gabinetu – powiedziała moja żona.
Poszedłem za Magdą, żeby sprawdzić czy mój gabinet na pewno pomieści te wszystkie rzeczy. Nadal nie wiedziałem co się święci.
– Co się w ogóle dzieje? – zapytałem.
– Nie przejmuj się, to tylko chwilowe, góra dwa miesiące. Andrzej trafił do szpitala, ja muszę wyjechać do pracy i nie ma się kto zająć Stasiem. Mama nie da rady odprowadzać go i odbierać codziennie ze szkoły – odpowiedziała Magda.
– A do któego szpitala go zabrali? Nie ma u nas specjalistów i musiał specjalnie lecieć do Grecji? – zapytałem.
Dołączyła do nas moja teściowa i obie z córką jednogłośnie spytały:
– A skąd wiesz?
Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że wczoraj widziałem jak Andrzej wrzucił na instagram relację z pobytu na Rodos, nawet mi nie przyszło do głowy, że wyjechał bez rodziny. Pokazałem im filmik, który udostępnił.
– Jeśli to jest szpital, to ja też chętnie się wybiorę, w końcu jestem chory. Chciałbym sobie poleżeć na plaży zamiast w łóżku.
– Karol, mój mąż nas zostawił. Nie stać mnie na wynajem mieszkania i nie mam innego wyjścia, proszę zajmijcie się Stasiem, a jak wrócę z pieniędzmi, to poszukamy czegoś dla siebie.
– Nie rozumiem dlaczego wszystkie próbowałyście mnie oszukać! Jesli mi nie ufasz, to dlaczego powierzasz mi własne dziecko? Powinienem się teraz obrazić i ci odmówić.
– Cały czas mam nadzieję, że Andrzej do nas wróci – powiedziała ze smutkiem moja szwagierka.
Teściowa dodała:
– Karol, zgódź się, jak możesz nie pomóc rodzinie? Widzisz, że są w potrzebie.
– To twój wnuk, sama im pomóż. Teraz nagle jestem rodziną? I mam zapomnieć ostatnie lata pełne złości i upokorzeń z waszej strony? Jakie są korzyści dla mnie w tej całej sytuacji?
– Jak zawsze, myślisz tylko o pieniądzach! – skomentowała moja teściowa.
– Gdybyście nie kręciły i powiedziały wprost o co chodzi, to może bym się jeszcze zastanowił. A w takiej sytuacji, nie wyobrażam sobie zmieniać swojego zycia na najbliższe miesiące, tylko po to, żeby wam zrobić przyjemność. Zabierzcie rzeczy i idźcie gdzie chcecie.
– Jak możesz tak mówić? – spytała, dotąd milcząca Kasia.
– Zwyczajnie! To moje mieszkanie, nie ma tu miejsca dla obcych. Nie zrezygnuję z gabinetu ani z sofy w salonie. Chcę normalnie żyć. Zapomniałaś już w jaki sposób traktowała mnie twoja matka i siostra? Dotychczas nie chciały mieć ze mną nic wspólnego. Twoja matka ma warunki, by przygarnąć wnuka, a szkoła jest zaledwie 5 przystanków od jej domu. Na pewno krzywda im się dziać nie będzie!
Oczywiście moja żona postanowiła stanąć po stonie matki i siostry, nie rozumiała mojego punktu widzenia i nie mam zamiaru jej błagać o zmianę decyzji. Tak samo ja nie zmienię mojego zdania. Jednak nie będę ukrywał, że zawidołem się na Kasi, po tylu latach upokorzeń i nieprzyjemności kierowanych w moją stronę przez jej rodzinę, mogłaby chociaż ze mną porozmawiać i spróbować mnie zrozumieć. Skoro nie ma ochoty na rozmowę, to ja nie chcę mieć z nią nic wspólnego, prędzej czy później wyszłoby, że znaczę dla niej mniej niż rodzina.
Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

sześć + 10 =

Teściowa chciała zniszczyć mój komfort życia.