Teściowa nie akceptowała mojej córeczki z pierwszego małżeństwa

Dziesięć lat temu poznałem Natalię, pierwszy jej widok przyprawił mnie o szybsze bicie serca. Wtedy po raz pierwszy poczułem motyle w brzuchu z powodu wielkiej miłości. Potem było jak w bajce, pobraliśmy się i urodziła nam się piękna córka. Tyle tylko, że miesiąc po narodzinach naszej pociechy, tragicznie zmarła moja żona.

Tego pamiętnego wieczoru, Natalia wracała ze sklepu. Na przejściu dla pieszych, została potrącona przez autobus, niestety zmarła. W jednej chwili, moje szczęśliwe życie zostało przerwane.

Mając w ramionach maleńkie dziecko, nie miałem prawa załamać się i pogrążać w żałobie. Rok po stracie żony, spotkałem Gabrielę. Przyjęcie do swojej  świadomości, że znów jestem zakochany, było dla mnie niezwykle dziwne. Te uczucia pozwoliły mi całkowicie się przed nią otworzyć. Dla mnie, moja córka Ania była najważniejsza, bardzo ją kochałem. Ucieszyłem się, gdy w pełni zaakceptowała Gabrysię, chętnie ją przyjęła do swojego życia i zamieszkaliśmy razem. Pobraliśmy się tak szybko, jak szybko zaczął się nasz związek.

Jedyną frustrującą rzeczą było to, że matka mojej drugiej żony, nie była zadowolona z wyboru swojej córki. „Wdowiec i to z przyczepą”, takie niegrzeczne słowa usłyszałem, gdy pojawiliśmy się w drzwiach domu Teresy.

Ania ma półtora roku, jest małym aniołkiem, potrzebującym ciepła i opieki. Jak przyjeżdżała do nas teściowa, za każdym razem widziałem, jak odpycha moją córeczkę, gdy ta wyciągała do niej ręce.

Kiedy Teresa przyjechała do nas z wizytą, nie mogłem powstrzymać się, aby jej coś nie dogryźć, byłem zły na moją teściową, ale Gabriela powstrzymywała mnie przed okazywaniem złości, wobec starszej kobiety.

Ostatnią kropelką w kielichu naszej cierpliwości było to, że Teresa zbiła naszą córeczkę po rączkach, za rozlany sok i krzyknęła:

– Zabierzcie tego potwora! Gabrysiu, daj mi normalne, moje wnuki.

Jestem wdzięczny mojej żonie, że w tym momencie stanęła w obronie Ani i wyrzuciła teściową za drzwi.

Rozumiem, że jest to matka Gabrieli, ale jak sobie radzić z taką niechęcią do naszej córki?

W tej chwili wszystkie sprawy zostały odłożone na później, ponieważ moja żona i ja, za pół roku, będziemy mieli razem dziecko. Mam nadzieję i wierzę w to, że w naszej rodzinie, na pewno będzie lepiej.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście + sześć =

Teściowa nie akceptowała mojej córeczki z pierwszego małżeństwa