Teściowa postanowiła zrobić mi na złość i dała córce w prezencie psa, chociaż wiedziała, że jestem alergikiem.

Moja teściowa jest karą za wszystkie moje błędy młodości. Wydaje się być dorosłą kobietą, zachowuje się jak dziecko i robi na złość! Doskonale wie, że mam alergię na psy, ale wzięła i przyniosła do naszego mieszkania szczeniaka. Dodatkowo właściciel wynajmowanego mieszkania jest przeciwny zwierzętom. Może nas przez to po prostu wyrzucić na ulicę.
Teściowa przez lata małżeństwa zrobiła mi już niejedną „niespodziankę”. Kiedy zapytałam ją, dlaczego przywiozła psa, odpowiedziała, że wnuczka marzyła o piesku.
-Widzisz, kiedyś pozwoliłam jej pogłaskać psa na spacerze. Chyba był bezpański. Majeczka zaczęła płakać, bo chciała zabrać go do domu. Bardzo chciała mieć pieska.
– Świetnie. Oto szczegóły ich wspólnych spacerów. – pomyślałam.
– Jak można pozwolić dziecku dotknąć bezpańskiego zwierzęcia? Co jeśli, by ją ugryzł? – wzburzona zwróciłam się to teściowej.
-Co, jeśli pies miałby wściekliznę albo jakąś inna chorobę? O robakach, pchłach, brudzie nawet nie wspomnę. – Teściowa tylko wzruszyła ramionami.
Teraz musiałam wytłumaczyć córce, dlaczego pies nie może z nami zostać. Oczywiście Majka nie chciała oddać zwierzaka. Był płacz, krzyk, złość. Rozumiem, że trzeba zaszczepić w dziecku miłość do zwierząt, ale nie za taką cenę. Tabletki na alergię w ogóle mi nie pomagały. A na dodatek pies nie należał do małych ras.
Znalezienie dobrego domu dla zwierzaka trwało 3 dni. Przez ten czas piesek narobił zniszczeń. Podrapał tapetę w korytarzu i drzwi do łazienki, pogryzł róg kanapy i przegryzł kabel od lampy. Nie wspomnę o nocnym skamlaniu.
Na szczęście kolega męża zgodził się przygarnąć psiaka. Ma dom i sporą działkę. Bardzo kocha zwierzęta, więc nie mam wątpliwości, że z pieskiem z będzie wszystko w porządku. Powiedział, że jak zechcemy to możemy go odwiedzać.
Gdy tylko oddaliśmy psa, od razu przystąpiliśmy do likwidacji szkód. Mam nadzieję, że właściciel niczego nie zauważy i nas nie eksmituje, bo inaczej zrobię teściowej prawdziwe piekło.
Córka jest bardzo zdenerwowana. Płacze i woła psa. Nie odzywa się do nas. A matka męża dolewa oliwy do ognia. Chodzi i powtarza jak to tak można było zabrać dziecku prezent. Usłyszałam także, że jestem wyrodną matką i wywołałam u córki traumę.
Nie wytrzymałam i powiedziałam teściowej parę słów. Teraz obraziła się na nas. Nie przychodzi z wizytą. I dobrze. Dzięki temu mam chociaż pewność, że nie przyniesie kolejnego żywego stworzenia.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + jedenaście =

Teściowa postanowiła zrobić mi na złość i dała córce w prezencie psa, chociaż wiedziała, że jestem alergikiem.