To już duży chłopiec, a ważniejsze jest karmienie mojego syna!

Wnuczka mojej sąsiadki, Elżbieta, bardzo dobrze radziła sobie na studiach i uzyskała dyplom z finansów i rachunkowości, ale była trochę roztrzepana, gdy przyszło znalezienie pracy. Wydawało się, że gdzieś ją podjęła, ale potem ponownie trafiła do urzędu pracy. I tak dalej w kółko, trwało to dosyć długo. Nie mogłam wytrzymać, więc ją zapytałam:

– Ela, co to za urząd, że ciągle do niego latasz, a nie masz cały czas pracy, czy żyjesz bardziej na zasiłku?

– Tak, przyznali mi zasiłek i nie muszę pracować. – Odpowiedziała młoda kobieta bez skrupułów.

Potem pojechała do sąsiedniego miasta, poznała faceta, zaczęła z nim mieszkać, ale nigdy nie chciała pracować. Kiedy zaszła w ciążę, pobrali się, żeby wszystko było dobrze, Ela urodziła, myśląc, że dzięki mężowi dostanie zasiłek macierzyński. Okazało się jednak, że aby go otrzymać sama musiała wcześniej pracować na umowę. W obecnej sytuacji, nie należało jej się tyle ile chciała, musiała zadowolić się płacą minimalną.

Kiedy Elżbieta zorientowała się, że katastrofalnie brakuje pieniędzy, nie tylko na przyjemności, ale na podstawowe jedzenie dla dziecka, wszczęła alarm i zaczęła dzwonić do wszystkich swoich bliskich i dalszych znajomych, rysując im straszny obraz głodnego rocznego dziecka.

Oczywiście wszyscy pospieszyli z pomocą, jedni z pieniędzmi, drudzy przysłali jedzenie, a mąż kobiety zaczął pracować na dwa etaty, żeby związać koniec z końcem. W rezultacie poważnie podupadł na zdrowiu i wylądował w szpitalu, a Ela zaczęła zamieszkiwać u krewnych, zatrzymując się u jednego lub drugiego na kilka dni i wytrzymywała tak przez pół roku.

Ostatnio przyjechała w odwiedziny do swojej babci i na dwa tygodnie się u niej zatrzymała, mówiła, że czuje się dobrze pod jej opieką. Zapytałam ją, co z jej mężem? Co ona sobie myśli, przecież on tam dalej leży w szpitalu, potrzebuje normalnego jedzenia, opieki itp. Na to Ela stanowczo powiedziała do mnie: „To duży chłopiec, ale ważniejsze jest karmienie mojego syna!”

Nikt nie wie, co taka „troskliwa” matka może zapewnić swojemu dziecku i jak długo będzie żyła z babcinej emerytury.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − dwanaście =

To już duży chłopiec, a ważniejsze jest karmienie mojego syna!