Mam 40 lat i za sobą dwa małżeństwa. Rozwiodłem się z pierwszą żoną, ponieważ kiedy braliśmy ślub byliśmy jeszcze bardzo młodzi i zbyt lekkomyślnie podjęliśmy tę decyzję, co wyszło z czasem. Mamy córkę, która ma teraz 13 lat. Utrzymuję z nią kontakt i mamy dobre relacje, wspieram ją także finansowo chociaż moje wynagrodzenie nie jest szczególnie duże. Pracuję w warsztacie naprawy maszyn i w zasadzie zarabiam najniższą krajową, ale mimo tego wiem, że moim obowiązkiem jest pomagać byłej żonie oraz mojej córce.
Z Patrycją, czyli moją drugą żoną poznałem się w 2017 roku. Nie spotykaliśmy się zbyt długo – dość szybko się pobraliśmy. Żyliśmy w jej mieszkaniu, a moją kawalerkę wynająłem, aby mieć dodatkowe źródło dochodów.
Moja pierwsza żona była dość prostą kobietą, a Patrycja jest nieco bardziej “złożona”: więcej wymagała i jest przyzwyczajona do życia w dobrobycie.
Patrycja ma siostrę, która żyje na zupełnie innym poziomie niż my: posiada dwa samochody, trzypokojowe mieszkanie, co roku wybiera się na wakacje za granicą, kupuje sobie drogie ubrania oraz kosmetyki. Wiele razy słyszałem od teściowej, że uwielbia męża swojej drugiej córki oraz to, że ja jestem po prostu żałosnym prostakiem.
Gdybym był młodszy, to już dawno złożyłbym wniosek o rozwód, ale teraz jestem spokojniejszy i bardziej tolerancyjny niż w przeszłości.
Na początku uważałem nawet takie uwagi za przydatne – myślałem, że będą stanowić dla mnie swego rodzaju motywację. Niestety, Patrycja nigdy nie dawała mi ze swojej strony wsparcia i w milczeniu znosiła drwiny matki skierowane w moim kierunku.
Wszystko jednak ma swoją granicę – u mnie została ona przekroczona na jednym z rodzinnym obiadów. Teściowa przy obiedzie skierowała do mnie takie pytanie:
– Marek, masz już 40 lat. Nie myślisz o zmianie pracy czy znalezieniu dodatkowego źródła zarobku? Spójrz na Adama (małżonka siostry żony) – jest biznesmenem, a jego 14-letni syn też już zarabia. Nikodem, ile zarabiasz na swoich grach?”
Cel tego pytania był jednoznaczny – aby mnie skompromitować, ponieważ jej wnuk w wieku 14 lat zarabia więcej niż ja.
W tamtym momencie poczułem, że wewnątrz mnie szaleją same negatywne emocje. Wstałem nerwowo od stołu i wyszedłem z domu. Pół godziny próbowałem ochłonąć ale zdałem sobie sprawę, że nie potrafię. Ok, kiedyś ktoś raz mi coś takiego powiedział, ale tutaj to trwa już od kilku lat. Nie wszyscy są biznesmenami, politykami i programistami i trzeba to zrozumieć. Jeszcze gdyby tylko moja teściowa się tak zachowywała, ale nawet moja żona śmiała się ze mnie wraz ze wszystkimi zebranymi. Czy tak w ogóle postępuje rodzina?
Cała ta sytuacja miała miejsce w niedzielę. Cały dzień szedłem pieszo ze wsi w kierunku miasta. Żona dzwoniła do mnie wiele razy, ale ja tylko odrzucałem połączenie i w końcu przestała dzwonić. Rano złożyłem wniosek o rozwód. Wieczorem żona podpisała już papiery, które przyszły do niej w tempie ekspresowym i spojrzała na mnie z obrażoną miną. Nie postanowiła mnie o nic nawet zapytać.
Czy żałowałem tego później? Ani razu! Od razu odetchnąłem z ulgą i wszystko zaczęło się od zera. Mam 40 lat, więc wciąż mam mnóstwo czasu, aby żyć dla siebie i tak, jak tego chcę, a nie być popychadłem innych.






