Czasami zdarzają się tacy towarzysze podróży, że człowiek przez dłuższą xchwilę nie potrafi wyjść z szoku, który został spowodwany ich bezczelnością. Kiedy ostatnio jechałem pociągiem i zdarzyło mi się zasnąć, pasażer siedzący naprzeciwko mnie był najwidoczniej tak bardzo spragniony, że brał sobie moją butelkę wody ze stolika i sobie z niej popijał. Uważam to za coś obrzydliwego i aby raz na zawsze go tego oduczyć, postanowiłem przejść do radykalnych metod.
Mężczyzna najwidoczniej nie wziął sobie niczego do picia, a trasa była długa, więc postanowił znaleźć sobie inne rozwiązanie tego problemu. Po raz pierwszy zauważyłem, że ubyło mi wody, kiedy przebudziłem się, gdy pociąg miał kolejny postój. Wtedy tego mężczyzny nie było akurat w przedziale, ale po chwili do niego wrócił.
Grzecznie powiedziałem mu, że to obrzydliwe i niehigieniczne i ma tego nie robić. Dla mnie to niedopuszczalne, bo nigdy nie wiadomo, jakie kto bakterie i wirusy nieświadomie podaje dalej!
Znowu zasnąłem, a gdy po godzinie się obudziłem zauważyłem, że wody jest znowu dużo mniej i po prostu się wściekłem. Miałem akurat przy sobie płyn dezynfekujący do rąk, więc wyjąłem go z kurtki i wlałem do wody. Postanowiłem go raz na zawsze oduczyć takiego zachowania. Udawał akurat, że śpi, więc miał zamknięte oczy. Po zrealizowaniu swoje planu zamknąłem oczy i czekałem na to, aż towarzysz podróży wpadnie w moją pułapkę.
Po chwili usłyszałem, że znowu sięga po butelkę i bierze pierwszy łyk. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, jak mężczyzna wypluwa to, co przed chwilą próbował wypić. Jego skrzywienia twarzy nie da się nawet opisać, tak jak i mojego zadowolenia z tego, że być może w końcu oduczyłem go sięgania po nie swoje rzeczy. Na koniec mu powiedziałem, żeby już zachował sobie tę wodę, skoro jest taki spragniony!
