Mój ojciec przeszedł niedawno operację kolana i teraz chodzi o lasce. Często skarży się, że coś go boli i jest mu ciężko, ale co drugi dzień odwiedza moją rodzinę.
Nie uprzedza nas wcześniej, informuje mnie dopiero kiedy stoi pod drzwiami, a ja muszę dzwonić do żony z pracy i prosić ją, żeby otworzyła ojcu. Domofon nie działa, choć zamyka drzwi domu, i nie wiem kiedy zostanie naprawiony. Ojciec nie chce dzwonić bezpośrednio do synowej, więc odbywa się swoisty głuchy telefon. W związku z tym odciągam żonę od obowiązków domowych i dziecka, a potem robi to również ojciec. Nie mają o czym rozmawiać, a tata siedzi u nas cały dzień, dopóki nie wrócę z pracy, i przygląda się temu, co robi Marta.
Nudzi się sam w domu, jak mówi „z nudów boli mnie kolano”. A nas bolą jego nieplanowane i częste wizyty.
Oczywiście cieszę się, że mój ojciec może już jeździć konno i chodzić na spacery, ale czy to naprawdę konieczne, żeby nas nachodzić? Zwłaszcza moją żonę. To oczywiste, że jest jej niezręcznie, po prostu krępuje się, kiedy myje lub próbuje uśpić naszego synka, a ojciec ją obserwuje.
Nie mogę nic powiedzieć tacie, ani poprosić go, żeby przychodził rzadziej, bo mógłby się obrazić i wytknąć, że dopiero co miał operację, a minęły już ponad trzy tygodnie.
Nigdy wcześniej tak nie było. Nie wiem, co jest przyczyną jego zachowania, ale staje się to już trochę uciążliwe.






