Moja teściowa, Grażyna, ma trudny charakter. Jest bardzo upartą osobą: jeśli coś postanowi nie można jej od tego odwieść. Ponadto kobieta nie toleruje krytyki i uważa, że nikt nie ma prawa jej zaprzeczać.
Moje relacje z Grażyną są oczywiście dalekie od ideału ale nie są też najgorsze. Mogłoby być gorzej, tyle, że ja też mam silny charakter – nie pozwalam sobie wejść na głowę. Teściowa od razu wiedziała, że nie będę potulnie milczała i latała pod jej dyktando, dlatego nie dowodzi mną i nie wskazuje, co i jak robić.
Grażyna ma zupełnie inne relacje ze swoim najstarszym synem, bratem mojej żony, mieszkającym za granicą. Faktem jest, że Mikołaj (tak się nazywa) ma łagodny i spokojny charakter, jest osobą całkowicie bezkonfliktową. Najstarszy syn nigdy nie kłóci się z matką i milczy, gdy ta go obraża i poucza. Mój mąż, jako najmłodszy syn, miał więcej matczynej miłości i troski, a Mikołaj musiał zasłużyć na miłość i uwagę matki od dzieciństwa. Uważam, że dlatego nie może się oprzeć Grażynie.
Okazało się, że Mikołaj i jego żona oczekują pierworodnego. Teściowa, gdy tylko poznała radosną nowinę, natychmiast chciała lecieć do syna. Mikołaj delikatnie powiedział matce, że nie potrzebują teraz jej pomocy i że dobrze byłoby przyjechać trochę później. Ale Grażyna zrobiła po swojemu i pojechała. Przed wyjazdem teściowa wręczyła nam swojego jamnika, po uprzednim przeprowadzeniu szkolenia na temat spacerów i karmienia.
Gdy tylko matka zniknęła za progiem, zadzwonił Mikołaj: „dlaczego puściłeś do nas mamę?”
Tak jakbyśmy byli w stanie ją zatrzymać! Ale teściowa nie pozostała tam długo.
Zaledwie kilka dni po wyjeździe do syna Grażyna zadzwoniła do nas i poprosiła o odebranie jej z lotniska. Nasze zaskoczenie nie miało granic.
Okazało się, że teściowa prawie doprowadziła spokojnego Mikołaja do załamania nerwowego swoimi pouczeniamii i wyrzutami. Tolerował to ale jego ciężarna żona nie wytrzymała: teściowa i synowa pokłóciły się już pierwszego dnia, a drugiego dnia dziewczyna wyrzuciła złośliwą kobietę z domu. Oczywiście kupili jej bilet lotniczy.
Uważam, że żona Mikołaja postąpiła właściwie. Jeśli synowie tolerują swoje wredne matki, nie znaczy, że synowe też muszą je znosić.
