W centrum handlowym spotkałam znajomą twarz. Widząc, że kolega mnie nie rozpoznał, postanowiłam sprawdzić co zabawnego się wydarzy.

Ludzie mawiają, że nigdy nie zapomina się pierwszej miłości i być może jest w tym trochę prawdy. Miałam okazję się o tym przekonać podczas mojego ostatniego wyjścia do centrum handlowego. Chciałam sobie zrobić prezent i kupić jakąś ładną, kobiecą sukienkę z okazji niedawnego rozwodu. Mam 44 lata i uważam, że teraz moje życie dopiero się zaczęło. Gdy byłam już zmęczona poszukiwaniem idealnej kreacji, postanowiłam podejść do części gastronomicznej i stanęłam w kolejce po kawę.

Niedaleko, przy stoliku znanej restauracji fast foodowej siedział mężczyzna i wydawał mi się dziwnie znajomy. Przyglądałam mu się uważnie i w końcu sobie przypomniałam – to był Krzysiek, moja pierwsza prawdziwa miłość z czasów szkolnych! Musiałam się na niego bezczelnie gapić, bo w pewnym momencie podszedł do mnie i powiedział:
– Z tego jak uważnie mi się przyglądasz wnioskuję, że chciałabyś mnie poznać. Co powiesz na to, żeby tę kawę wypić jednak poza centrum handlowym i przy okazji pójść na spacer?

Krzysiek najwidoczniej mnie nie rozpoznał, ale nie odrywał ode mnie wzroku. Czyżbym aż tak się zmieniła przez ostatnie 17 lat? W nim zmieniło się wiele, przede wszystkim stał się odważniejszy i mocno bezpośredni (wcześniej był najbardziej nieśmiałym chłopakiem w klasie). Postanowiłam wykorzystać to, że mnie nie poznał i sprawdzić jak długo się nie domyśli, że się znamy.
– Dobrze, możemy gdzieś iść na kawę.

Przedstawił mi się, a ja na wszelki wypadek podałam fikcyjne imię, a później poszliśmy do kawiarni w centrum, gdzie spędziliśmy ledwie 20 minut i Krzysztof zaproponował, aby resztę popołudnia spędzić u niego przy czymś dobrym do jedzenia i winie. Gdybym go nie znała, uciekłabym po takiej propozycji gdzie pieprz rośnie, ale w tej sytuacji zgodziłam się i poszliśmy do niego.

Przy wejściu do bloku Krzysiek zaczął się dość dziwnie zachowywać i rozglądać naokoło, a potem szybko weszliśmy do klatki. Od razu zaczęłam podejrzewać, że kogoś ma, skoro był taki ostrożny, ale musiałam to sprawdzić. Weszliśmy do mieszkania i zaprosił mnie do kuchni. Zaproponował wino i nie zdążył mi go podać, gdy zamek w drzwiach się przekręcił i do środka weszła starsza kobieta.

Krzysiek nie wiedział co robić, ale szybko schował wino i poszedł przywitać teściową. Zrozumiałam co jest grane, więc zgrabnie wyciągnęłam z torebki notatnik i długopis, po czym powiedziałam:
– Panie Krzysztofie, zaległości wynoszą dokładnie 378 złotych, prosiłabym o zapłatę do spółdzielni do końca bieżącego tygodnia.

Teściowa zdębiała, była zaskoczona moją obecnością i zapytała kim jestem i o jakich zaległościach mówię, więc spokojnie jej wyjaśniłam:
– No cóż, jakiś czas temu wzrósł czynsz, a pan Krzysztof wciąż opłacał poprzednią kwotę, w związku z czym nazbierało się trochę zaległości.
– Wiedziałam, że sobie nie poradzisz nawet z rachunkami! Jakiś ty nieporadny. Moja córka ma z tobą skaranie boskie!

Po tych słowach sięgnęła po portfel i wręczyła mi 200 złotych, a zięciowi pogroziła palcem i powiedziała, że odda jej z odsetkami. Zwróciłam jej uwagę, że to nie jest cała kwota, a ona odrzekła tylko, że Krzysztof przyniesie resztę w zębach następnego dnia. Uśmiechnąłem się tylko i włożyłam pieniądze do torebki – oczywiście jako nauczkę dla Krzyśka za jego niewierność! Może to go czegoś nauczy.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − jeden =

W centrum handlowym spotkałam znajomą twarz. Widząc, że kolega mnie nie rozpoznał, postanowiłam sprawdzić co zabawnego się wydarzy.