W gościnie

Kiedy Marek wrócił z pracy, jego żona płakała. Teściowa grzechotała ponuro garnkami w kuchni.

– Znowu się posprzeczałyście? – Marek usiadł zmęczony przy stole i spojrzał groźnie na teściową.

– To jej wina! – natychmiast odparła teściowa – Matkę trzeba szanować! i nie sprzeciwiać się jej! Tak naprawdę, to jestem tutaj w gościach 

– Jesteś tutaj już od roku w gościach… – zauważył zięć – Nie zasiedziałaś się czasem?

– A będę tu jeszcze przynajmniej dwa! 

– Nie! Dość! Wystarczy! – nie wytrzymał – Od dawna chciałem z tobą porozmawiać jak mężczyzna!

– Jak kto? – Teściowa zmierzyła go swoim niszczycielskim spojrzeniem – Ty? Mężczyzna? Mój Henio, tak, to był mężczyzną, królestwo niebieskie dla niego. I w więzieniu siedział, a i dyrektorem sklepu mięsnego był, a Ty… Nie wiem, co ona w Tobie widziała, żę wyszła za Ciebie za mąż. Też mi mężczyzna, phi…

– No dobrze… – Marek westchnął ciężko, gorączkowo myśląc, jak odpowiedzieć teściowej. – Dobra… wkrótce to się skończy… – pogroził nawet teściowej pięścią – Skończyć się…

– Wiem, wiem! Ty i Dorota już tylko czekacie na to, aż umrę – teściowa tłukła się garnkiem – Żebyście się tylko nie zdziwili, jak Was przeżyję! 

– Kto na to czeka? My? Wręcz przeciwnie… – Marek powiedział to zdanie i był zdezorientowany, bo co, jest na odwrót? W rzeczywistości czasami takie myśli go nachodziły. Teściowa miała już prawie osiemdziesiąt lat, ale była silną kobietą. Swoimi mało delikatnymi słowami potrafiła upokorzyć każdego – Chcemy znaleźć Ci Pana Młodego, aby miał taką wspaniałą kobietę u boku!  – To zdanie z wyskoczyło samo z Marka i również go zadziwiło – Jutro umyj włosy, ubierz się pięknie i załóż broszkę….

Teściowa patrzyła na niego jak zdezorientowana.

– Po co niby?

– Musisz! Bo jutro pan młody przyjdzie do Ciebie!

Marek mówił to tak poważnie, że teściowa uwierzyła. 

– Zwariowałeś?! Jaki narzeczony?! Nie potrzebuję żadnych zalotników!

– Już za późno! – Marek zrozumiał, że jeśli już okłamuje teściową, to musi rzucać okrutne kłamstwa. Podobno wyszła za mąż za poprzedniego męża tylko dlatego, że jej zagroził. Okazuje się, że w głębi duszy jest strasznie tchórzliwa – Już wszystko załatwione!

– Co zostało załatwione?! – krzyknęła teściowa – Kto za mnie zadecydował? Nie zamierzam brać ślubu!

– Po co brać ślub? – Marek wzruszył ramionami – Nikt nie chce z Tobą brać ślubu, chce Cię jako kochanki. 

– Co?!

– To co słyszałaś! Dałem ogłoszenie do gazety „z ręki do ręki”: „Szukam kochanka dla mojej teściowej”. I odezwał się sam.

Teściowa usiadła naprzeciwko zięcia i wytrzeszczyła oczy, a zięć nadal kłamał:

– Nie martw się, to wspaniały mężczyzna. I siedział w więzieniu jak Twój pierwszy mąż.

– Za co? – jak zahipnotyzowana zapytała teściowa.

– Mówi, że okaleczył żonę w trakcie kłótni i niestety, w wyniku tego “okaleczenia” zmarła. Ale cóż, mogła mu się nie sprzeciwiać. Odsiedział dwadzieścia lat, teraz znów chce miłości i kobiecego ciepła. Zadzwoniłem do niego i wysłałem Twoje zdjęcie. Zobaczył i zakochał się w Tobie od razu. Mówi, że dopóki Cię nie będzie miał, to nie odpuści. 

– Uh, pasożyt! Brudas! Gdzie Ty masz w ogóle rozum?! Zadzwoń do tego Twojego … Natychmiast odwołaj spotkanie!

– Nie… – Marek zaprzeczył – Już nie mogę. To konkretny facet i powiedział mi, że jak go oszukam, to mnie poćwiartuje, więc jutro tutaj przyjdzie czy tego chcesz, czy nie. Ja z Dorotką na czas tego spotkania pojedziemy do Twojego mieszkania, skoro i tak nie chcesz tam wracać. 

– Po co tam pojedziecie?

– Żeby Wam nie przeszkadzać, w końcu będziecie mieć teraz miesiąc miodowy. Na razie tam zamieszkamy.

– O, już, na pewno! – teściowa pokazała mu figę – Nie pozwolę Ci na to!

– Ale my mamy klucze – odpowiedział Marek spokojnie, a nawet ziewnął z ignorancją – Więc nie będziemy Wam przeszkadzać…

– Przestań! – Teściowa uderzyła dłonią w stół, po czym krzyknęła: – Dorotko, chodź tu! Twój mąż się nade mną znęca!

Dorota pojawiła się bardzo szybko i wpatrywała się w matkę ze zdziwieniem.

– Co znowu?

– On… – teściowa z oburzenia nie mogła sformułować zdania – On…Wymyślił… Znalazł mi mężczyznę… Bez pytania… Przestępcę! Chce się mnie pozbyć! Śmierci mi życzy!

– Co, naprawdę? – Żona spojrzała na męża z niedowierzaniem.

– No… – skinął głową i nagle poczuł się wesoło – Pomyślałem sobie, że Twoja matka jest ciągle taka wściekła i niemiła dlatego, bo pewnie potrzebuje faceta! No to jej znalazłem.

– Zwariowałeś? – teraz żona wybałuszała na niego oczy – Kto to jest?

– Były więzień. To prawda, że będzie młodszy od Twojej mamy, ale za to jaki jest gorący! Taki, jak trzeba. Wpadnie jej od razu w oko, wiem przecież, jaki Twoja matka ma gust. Jutro przyjdzie!

– Marek, no co Ty?.. Mama ma prawie osiemdziesiąt lat … jacy dla niej zalotnicy?

–  Normalnie – skinął głową Marek – Dorota, zrozum, nie mogę mu odmówić. Zagroził, że jeśli odwołam to spotkanie, to mnie zabije, więc wybieraj – albo ja, albo twoja matka. Kiedy wybierzesz, pójdę poszukać kluczy do mieszkania teściowej.

– Po co to? – spytała drżącymi ustami żona.

-A po to, że jeśli mnie wybierzesz, wyjedziemy tam dzisiaj, a jeśli nie, zostań z mamą. Pomożesz jej w trudnych chwilach, kiedy kochanek będzie ją uczył życia.

– Czekaj! – zawołała pospiesznie żona – Szybko spakuję walizkę. Najpierw powynoś mniejsze rzeczy.

– Dorotka… – wypowiedziała przerażona teściowa.

-Och, mamo… – Dorota machnęła na nią ręką – Masz teraz nowe życie .. A my chcemy żyć po staremu…

– Jakie nowe życie?! – Teściowa nagle zerwała się z miejsca i wybiegła z kuchni – Nie chcę nowego życia! – Krzyczała już z pokoju, który chwilowo zajmowała – Wyprowadzam się od Ciebie! Natychmiast! A Wy zostańcie sami, beze mnie…

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

W gościnie