– Widocznie nie jesteś prawdziwym mężczyzną, skoro twoja żona robi co chce! – oburzyła się teściowa.

Przez całe lato pracowałam w pocie czoła na działce mojej teściowej. Nie dość, że byłam wykończona psychicznie po pracy, to jeszcze musiałam machać motyką i wyrywać chwasty całe popołudnia i weekendy. Za moją pomoc nie dostałam nawet pół pomidora! Nie chciałam o nic prosić, wydawało mi się, że skoro teściowa codziennie wynosi pełną torbę warzyw i owoców, to mogłaby zaproponować czy nie chciałabym wziąć czegoś na kolację. Ale czego ja się spodziewałam? Ona nie potrafiła mi nawet podziękować za pomoc. Jednego razu zapytałam czy mogę zabrać kilka ogórków na mizerię, a w odpowiedzi usłyszałam tylko, że przecież mnie stać, żeby kupić w sklepie. Oczywiście, że mnie stać, ale nie sądziłam, że jestem tylko tanią siłą roboczą. Od razu wyżaliłam się mężowi, bo zrobiło mi się przykro po tych słowach od teściowej. Mój Jacek pocieszył mnie trochę, twierdząc, że muszę w tym szaleństwie znaleźć pozytywy. A potem dodał, że jego matka zazwyczaj dzieli się przetworami na jesień za pomoc przy zbiorach.
Znalazłam pozytywną stronę – mogłam się trochę poruszać i spalić mój tłuszczyk. Nie zgadniecie co jesienią podarowała mi teściowa w zamian na harowanie na jej działce! Dwa słoiki cukinii i malutki słoiczek dżemu z truskawek. Cóż, widocznie tyle był warty mój wkład. Doszłam do wniosku, że roczny karnet na siłownię wyjdzie mnie taniej niż tankowanie auta, żeby wozić teściową na tę cholerną działkę. Oznajmiłam, że w kolejnym sezonie się nie pojawię.
Aż do wiosny teściowa udawała, że się nie znamy, co w zasadzie mi pasowało. Nie nacieszyłam się dobrze tym spokojem, gdy pewnego kwietniowego dnia teściowa zadzwoniła do mnie i powiedziała, że czas na sadzenie krzewów owocowych. Stwierdziła, że mam po nią przyjechać następnego ranka i pomóc wybrać krzaczki truskawek, a potem je zasadzić na działce. Grzecznie odmówiłam, mówiąc, zgodnie z prawdą, że następnego dnia idę do pracy i nie będę mogła przyjechać. Sytuacja powtarzała się przez kilka dni. Musiałam mocno rozzłościć teściową, bo przyszła do nas w sobotę i zaczęła krzyczeć od samego progu:
– Jacuś! Twoja żona nie chce mi pomagać! Zrób coś, żeby przyjechała sadzić krzewy albo się z nią natychmiast rozwiedź!
Na szczęście mój mąż nie jest maminsynkiem i próbował dyplomatycznie rozwiązać ten problem:
– Mamo, nie możesz zmusić Klaudii, żeby robiła coś, na co nie ma ochoty. Jest już dorosła i ma prawo ci odmówić.
– Widocznie nie jesteś prawdziwym mężczyzną, skoro twoja żona robi co chce! – oburzyła się teściowa.
Jej próby manipulacji synem były bardzo marne i nie przyniosły większych skutków. W zasadzie to jedynym skutkiem było, to że teściowa się obraziła i zapowiedziała, że nie dostaniemy już niczego z jej działki.
Kiedy wyszła, oboje z mężem stwierdziliśmy, że jakoś przeżyjemy bez tych zapasów.
Tydzień później teściowa przyszła znowu, jakby nie było poprzedniej rozmowy i na nowo próbowała mnie namówić do prac w ogrodzie. Mąż był jeszcze w pracy, więc kobieta czuła się bezkarna w obelgach jakie rzucała w moim kierunku, gdy ponownie ośmieliłam się odrzucić jej propozycję. Kiedy Jacek wszedł do mieszkania zdążył usłyszeć jedynie najlżejsze ze słów matki:
– Jesteś bezczelna! Żerujesz na moim synu i nawet nie chcesz zadbać, by miał pyszne przetwory na zimę. Przez ciebie nie zdążyłam kupić krzewów truskawek i nie wiem z czego zrobię dżem! Jesteś z siebie zadowolona?
– Mamo, przestań krzyczeć na Klaudię! To Ty jesteś nieuprzejma. Przecież masz jeszcze dwie córki, czemu nie możesz poprosić ich o pomoc? Gdybyś mnie zapytała, na pewno znalazłbym jakiś wolny dzień i bym przyjechał coś zrobić. Dlaczego wyżywasz się na mojej żonie? – Jacek stanął w mojej obronie.
– Twoje siostry pracują i wychowują dzieci – odparła teściowa.
– Przecież ja też pracuję. Projektowanie graficzne to praca. Może nie stoję 8 godzin na hali produkcyjnej jak moje szwagierki, ale też jestem zmęczona po pracy. A one przecież mogą brać dzieci na działkę, każda pomoc się przyda. – Próbowałam załagodzić sytuację.
– I tak wolałabym, żeby mój syn się z tobą rozwiódł! – syknęła teściowa i wyszła.
Najwyraźniej nie można mieć innego zdania niż ona. Niech sobie sama pracuje w ogródku.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + 7 =

– Widocznie nie jesteś prawdziwym mężczyzną, skoro twoja żona robi co chce! – oburzyła się teściowa.