Wiktor wciąż narzeka, że mama mu nie pomaga z mieszkaniem, a ona ma ku temu dobry powód

Wiktor niedawno skończył 32 lata, a przez ostatnie 4 lata nie rozmawiał ze swoją mamą. Ten problem rozpoczął się w dniu, w którym postanowił zadłużyć się i zamieszkać we własnym mieszkaniu w Warszawie. Spłata raty kredytu okazała się dla niego bardzo trudna, ponieważ nie zarabiał specjalnie dużo, a stopy procentowe bezlitośnie rosły. Wiktor znalazł dodatkową pracę na weekendy, poza tym oszczędzał na czym tylko mógł, by nie uszczuplać swoich i tak małych oszczędności. Gdy jego dziewczyna zrozumiała, że nie będzie miała przy nim dostatniego życia, zostawiła go i wtedy jego koszty życia wzrosły, gdyż nie miał z kim dzielić czynszu na pół. Obecnie chłopak nie ma zbyt wiele czasu na życie osobiste, więc szanse na to, że kogoś pozna, nie są duże. Perspektywa spłaty kredytu przez kolejne 16 lat również nie jest powodem do uśmiechu, a chroniczne zmęczenie i brak czasu na relaks, to idealna droga do wykończenia organizmu.

Mężczyzna nie tylko nie ma czasu, ale również pieniędzy na lekarzy i badania, a jego matka zupełnie nie przejmuje się życiem syna po tym, jak ją potraktował kilka lat wcześniej. 7 lat wcześniej Barbara otrzymała w spadku po rodzicach duży dom na obrzeżach Warszawy, który sprzedała i podzieliła się zyskiem ze swoim bratem. Wacław za swoją część pieniędzy kupił większe mieszkanie dla rodziny i przyjął pod swój dach córkę z dziećmi. Z kolei Barbara kupiła dwupokojowe mieszkanie bliżej centrum i wynajmowała je lokatorom, a cały przychód przeznaczała na bieżące wydatki. Pracowała wówczas zawodowo, ale wizja marnej emerytury spowodowała, że wolała mieć dodatkowy dochód niż oddać zakupione mieszkanie synowi, który miał skończone studia i rozpoczynał wtedy pracę.

Barbara uważała, że dała już wystarczająco dużo Wiktorowi – wychowała go i wykształciła, a poza tym nie wyganiała go z mieszkania, mógł z nią mieszkać jak długo chciał. To on marzył o własnym mieszkaniu i samodzielności, więc zaczął ten plan realizować, mimo braku wystarczającego zabezpieczenia. Później miał żal do matki, że nie oddała mu nowego mieszkania ani nie pomagała mu finansowo w spłacie raty kredytu. Barbara z kolei uważała, że syn powinien zrezygnować z hulaszczego trybu życia i wtedy spokojnie wystarczałoby mu pieniędzy na spłatę raty i życie, w końcu nie był głupi, wierzyła, że da sobie radę. A Waszym zdaniem kto miał rację? Matka, syn, czy może oboje po trochu?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + 17 =

Wiktor wciąż narzeka, że mama mu nie pomaga z mieszkaniem, a ona ma ku temu dobry powód