– Prosiłem córkę, żeby przywiozła nam Basię na święta Bożego Narodzenia, ale ona nie chce. Bardzo chcemy zobaczyć wnuczkę i ogólnie uczestniczyć w jej życiu. Ja zrobiłem dla niej u nas nawet plac zabaw, żona piecze ulubione ciasto wnuczki, nie chcemy nawet bez niej ubierać choinki… Córka jednak mówi, że wnuczka na święta jedzie do ojca – mówi ze smutkiem Tadeusz Baranowski.
– Wnuczka prawdopodobnie tęskni za tatą, to chyba logiczne! Uważam, że to dobrze, że Twoja córka nie zabrania im kontaktu.
– Wnuczka wcale nie chce do niego jechać. Były zięć ma nową rodzinę i żona jest w ciąży, nikt jej tam nie potrzebuje i nie wyczekuje. Lepiej byłoby, gdyby wnuczka przyjechała do nas, ale Wiktoria jest głucha na nasze argumenty. Twierdzi, że Michał jest ojcem i powinien uczestniczyć w życiu córki. Nie interesuje jej to, że córka stanowczo odmawia kontaktu z ojcem, bo przy nim jest nudno i smutno, po prostu nie czuje się tam mile widziana.
– Więc dlaczego Twoja Wiktoria jest przeciwna temu, by wnuczka obchodziła z Wami święta? Nic z tego nie rozumiem!
– Mści się po prostu na byłym mężu. Uważa, że skoro zdecydował się z nią kiedyś na dziecko, to powinien się nim zajmować, a nie umywać ręce. Przy okazji chce także dopiec kobiecie, która odbiła jej męża – niech ma za swoje i męczy się z jej córką!
Basia ma 5 lat. Jej rodzice rozwiedli się stosunkowo niedawno. Byli małżeństwem przez około 10 lat, ale Wiktoria długo nie mogła zajść w ciążę. Małżonkowie nie skupiali się jednak na tym i zajmowali się rozwojem swojej kariery zawodowej, podróżowali i po prostu żyli dla siebie. Po 6 latach małżeństwa Wiktoria zaszła w ciąże i urodziła córeczkę, chociaż wcale nie czuła się jeszcze gotowa na macierzyństwo, ale jej mąż napierał, bo już bardzo chciał zostać ojcem.
– Byłem pewien, że córka zmieni swoje nastawienie do dzieci, gdy tylko urodzi swoje, ale tak się nie stało! Nigdy nie obudził się w niej instynkt macierzyński. Radziła sobie ze wszystkimi nowymi obowiązkami i dobrze zajmowała się córką, ale nigdy nie okazywała jej szczególnej miłości – mówi Tadeusz.
Michał również nie był zbyt entuzjastyczny po narodzinach córki. Chciał dziecka, to prawda, ale nie spieszył się do tego, by się nim zajmować. On chciał się z dzieckiem tylko bawić, a resztą musiała zajmować się żona. Specjalnie wracał późno z pracy, aby nie brać udziału w obowiązkach domowych. Teściowie też nie zajmowali się wnuczką i tylko rodzice Wiktorii jej pomagali, dając kobiecie szansę na to, by chociaż trochę odpoczęła.
– Wkrótce Michał oświadczył, że ma inną kobietę i opuścił rodzinę. Sprzedali wspólne mieszkanie i podzielili między siebie cały nabyty majątek. Wiktoria ostrzegła, że powinien w pełni uczestniczyć w życiu dziecka, ponieważ córka nie jest winna temu, że rodzice się rozwiedli – wzdycha mężczyzna.
Michał nie miał nic przeciwko, ponieważ myślał, że była żona ograniczy się do rzadkich spotkań, ale w praktyce wszystko okazało się zupełnie inne. Często przywozi Basię do taty i bywa, że robi to niespodziewanie, czego nowa żona mężczyzny bardzo nie lubi. Wywołuje awantury i stara się manipulować całą sytuację. Bywa też, że Wiktoria przywozi dziewczynkę, gdy ta jest przeziębiona i zaraża nową partnerkę ojca.
– Wnuczka wszystko rozumie i nie chce tam bywać. Mówię córce, żeby już dała spokój swojemu byłemu mężowi, ale ta uparcie trzyma się swojego stanowiska. Z mężem jesteśmy gotowi jej pomóc i opiekować się Basią, ale ona odrzuca naszą pomoc. Cały czas twierdzi, że córka musi mieć kontakt z ojcem i skoro tak bardzo chciał dziecka, to niech teraz się nim zajmie – kręci głową Tadeusz.
Czy Wiktoria obrała właściwą taktykę? Czy powinno się zmuszać dziecko do kontaktu z ojcem? Działania Wiktorii wyglądają na nieco nieadekwatnie do całej sytuacji – czy zgadzacie się z tym? Co w ogóle na ten temat sądzicie?
