Wojtek pochodził z bogatej rodziny, w której nadal pokutowała tradycja wybierania małżonka przez rodziców. Dziewczyna powinna pochodzić z tych samych kręgów towarzyskich i być równie dobrze sytuowana. Kiedy więc rodzice Wojtka dowiedzieli się, że zaczął się spotykać z Bożeną, dziewczyną poznaną na studiach, wywodzącą się ze zwykłej rodziny, byli temu bardzo przeciwni. do tego stopnia, że matka chłopaka odnalazła dziewczynę i zaczęła jej wygrażać, karząc jej natychmiast zerwać związek z jej synem. Kiedy Wojtek zobaczył swoją ukochaną zalaną łzami i dowiedział się, co zrobiła jego matka, poszedł do domu i okropnie pokłócił się z rodzicami. Do tego stopnia, że ojciec wyrzucił go z domu za brak szacunku do matki. Wojtek zamieszkał z Bożeną w akademiku, po czym młodzi postanowili się pobrać po otrzymaniu dyplomów. Tak też zrobili. Skończyli naukę, pobrali się i wyjechali do Warszawy, gdzie mieszkała ciotka dziewczyny, która zgodziła się na jakiś czas wziąć ich pod swój dach. Młodzi byli wdzięczni ciotce i nie chcieli nadużywać jej dobroci. Szybko oboje znaleźli pracę i wynajęli mieszkanie.
Wojtek nie utrzymywał kontaktów z rodzicami, którzy nie zamierzali mieć z nim nic wspólnego. Nie zmieniły tego nawet narodziny ich wnuka. Pomoc otrzymywali od rodziców Bożeny i jej cioci. W ciągu dziesięciu lat Bożena i Wojtek powoli dorobili się na tyle, żeby kupić własne mieszkanie. Zaczęli od małego sklepiku, później drugiego a następnie otworzyli kawiarenkę. Szło im dobrze, ponieważ oboje wkładali w swoją pracę sto procent wysiłku. Kiedy tylko udało im się kupić odpowiednie mieszkanie i do rodziny Wojtka dotarło, że odnieśli sukces, członkowie jego rodziny zaczęli się z nim kontaktować. Najpierw odwiedził ich starszy brat Wojtka i został przez nich bardzo miło przyjęty. Następnie jego młodsza siostra wyraziła chęć odwiedzenia ich ze swoją rodziną. Wyszli bardzo zadowoleni. I wreszcie Wojtek doczekał się kontaktu z rodzicami. Zarówno Wojtek, jak i Bożena, starali się odłożyć na bok urazę, jaką czuli do jego rodziców. Byli uprzejmi i serdeczni, nie wypominali im zachowania sprzed dziesięciu lat ani braku jakiegokolwiek kontaktu przez lata. Dali im drugą szansę. Wpuścili ich do swojego życia, niestety teściowa Bożeny nie zdała egzaminu.
Pewnego dnia Wojtek i Bożena wrócili z pracy i zastali swojego młodszego syna siedzącego w kącie i zanoszącego się płaczem. Po chwili rozmowy okazało się, że teściowa uderzyła ich syna, ponieważ nie chciał zjeść obiadu. Wojtek wziął matkę na bok i wytłumaczył jej, że nie ma prawa bić jego dzieci. Myślał, że to wystarczy. Niestety następnego dnia, gdy Bożena wróciła trochę wcześniej z pracy, znowu zastała płaczącego syna. Tym razem dostał za “humory”. Bożena aż się zatrzęsła ze złości. Oznajmiła teściowej, że ma się nie ważyć podnosić rąk na jej dziecko. W odwecie teściowa próbowała złapać ją za włosy ale się przeliczyła. Bożena nie była już zahukaną dziewczynką, która nie umie się bronić. Złapała teściową za rękę i mocno ją ścisnęła. Spojrzała na kobietę groźnym wzrokiem i powiedziała:
– Jeśli jeszcze raz podniesiesz rękę na mnie albo moje dzieci, złamię Ci ją!
Wieczorem do domu wrócił Wojtek i jego ojciec. Teściowa od razu do nich podbiegła, by pokazać siniak na nadgarstku i poskarżyć się na zachowanie Bożeny. W sukurs mamie przyszedł synek, który opowiedział mężczyznom co się naprawdę stało. Ojciec i syn dobrze wiedzieli, że wina leży po stronie matki Wojtka, więc od obu doczekała się bury. Ojciec Wojtka nie chciał więcej stracić syna. Jego matka z kolei wreszcie zrozumiała, że żona syna nie pozwoli sobą pomiatać i postanowiła pogodzić się z wyborem syna.
