Firma, w której pracuję, ma wiele oddziałów w innych miastach, więc często muszę wyjeżdżać w podróże służbowe. Preferuję podróżowanie pociągiem niż samochodem, bowiem jest to bardziej ekologiczne, a poza tym mogę odpocząć w czasie jazdy. Bilety kupuję z wyprzedzeniem, więc nie ma problemu z z tym, że brakuje już miejsc.
Tym razem także wybierałam się w taką podróż. W pociągu spokojnie zajęłam swoje miejsce i położyłam rzeczy na półce. Do przedziału weszli inni towarzysze podróży, tym razem miałam jechać z młodą rodziną. Kobieta zaczęła mnie błagać, abym zamieniła się miejscami, ponieważ jej córeczka bardzo chce oglądać widoki za oknem. Zgodziłam się i usiadłam na miejscu dziecka.
Ostrzegłam jednak współpasażerów, że nie będę przenosiła swoich rzeczy, ponieważ nie mam już na to siły, ale to im wcale nie przeszkadzało. Kiedy wróciłam z toalety, zauważyłam, że moja walizka i torby leżą na podłodze.
Ta sytuacja mnie tak wkurzyła, że od razu poszłam do konduktora, aby kazał im zająć swoje miejsca. Zrobili to niechętnie, a potem przez całą drogę rzucali w moim kierunku wrogie spojrzenia.
Kiedy wyszli kilka stacji dalej, do mojego przedziału wszedł starszy pan, jakiś mężczyzna i dziewczyna w wieku nastoletnim. Staruszek zaczął prosić, abym ustąpił mu miejsce od okna. Znowu popełniłam ten sam błąd. Kiedy ponownie wróciłam z toalety, moje miejsce znów było zajęte. Staruszek chciał to miejsce dla swojej wnuczki, tej nastoletniej dziewczyny. Moje rzeczy ponownie wylądowały na podłodze, ale tym razem już na korytarzu. Jeszcze mieli czelność w nich grzebać!
Czy zdarzyły Wam się takie sytuacje?
Wróciłam, a moje miejsce w pociągu było już zajęte!
