Wyjątkowo wracałam z pracy autobusem. Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk z tylnej części pojazdu.

Ostatnio musiałam przesiąść się na komunikację miejską, bo mój samochód odmówił posłuszeństwa i byłam zmuszona oddać go do mechanika. Kiedy wracałam z pracy, byłam już bardzo zmęczona, więc zajęłam jedno z niewielu wolnych miejsc siedzących, założyłam słuchawki i zamknęłam oczy. Z zamyślenia wyrwał mnie przeciągły krzyk z tylnej części autobusu, odwróciłam się w tamtym kierunku i dostrzegłam kobietę w ciąży jakieś trzy rzędy za mną. Kilku pasażerów zajęło się ciężarną, głównie wypytując ją o stan zdrowia i wiek ciąży. Postanowiłam podejść i zadbać o kontakt z ojcem dziecka i stanowić wsparcie psychiczne, ponieważ akurat na tym się znam.

Kierowca bardzo mnie zaskoczył – zatrzymał pojazd na najbliższym przystanku i powiedział przez mikrofon, że następny postój pod szpitalem, chociaż wcale nie była to jego stała trasa. Poprosił ludzi, by wysiedli i przeprosił ich za zaistniałą sytuację, jednak nikt nie miał pretensji. Zostałam z kobietą, wzięłam od niej telefon i skontaktowałam się z jej mężem. Gdy dotarliśmy pod szpital, razem z dwoma mężczyznami wprowadziliśmy ciężarną na oddział. Poczekałam na jej męża, zamieniłam z nim kilka zdań i udałam się na przystanek, by wrócić do domu. To była godzina pełna wrażeń, która wypompowała mnie z resztek energii, ale z drugiej strony na nowo uwierzyłam w ludzi, którzy bezinteresownie gotowi byli nieść pomoc potrzebującej osobie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 4 =

Wyjątkowo wracałam z pracy autobusem. Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk z tylnej części pojazdu.