Po badaniu ultrasonograficznym zaczęliśmy z mężem przygotowywać się psychicznie na przyjęcie bliźniąt. Planowaliśmy jedno dziecko, pokoik niemowlęcy urządzaliśmy stopniowo, a potem dostaliśmy szokującą wiadomość nie o jednym dziecku, ale o dwójce.
Byłam jeszcze bardziej zdenerwowana niż wtedy, gdy dowiedziałam się, że mój mąż i ja wkrótce zostaniemy rodzicami. Kiedy trochę się uspokoiłam i zrozumiałam, co się dzieje, byłam podekscytowana. Wiem, że będzie to podwójnie trudne, ale będzie też bardziej przyjemne. Tak bardzo chcieliśmy z mężem mieć dużą rodzinę, że poszczęściło nam się za pierwszym razem.
Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na narodziny, ale nasze dzieci zaskoczyły nas jeszcze bardziej, były to dwa bliźniaki, z których jeden był albinosem. Ania ma takie same ciemnorude włosy jak jej ojciec i zielone oczy, a Marysia jest blada jak duch, ma blond włosy i niebieskie oczy. W rzeczywistości są bliźniakami, ale różnią się wyglądem.
Dziewczynki inne są także wewnętrznie, wykazują zainteresowanie zupełnie innymi zabawkami. Zaczynają teraz trochę mówić, ich wspólna nauka przebiega szybciej. Zauważyłam, że nawet rozmawiają ze sobą w jakimś niejasnym języku i są nierozłączne. Jedzą tylko razem i tylko razem chcą się kąpać.
Wszyscy, którzy widzieli dzieci, wśród swoich znajomych i krewnych mówią, że trzeba dokładnie przyjrzeć się ich twarzom, aby zauważyć całkowite podobieństwo, ponieważ na pierwszy rzut oka, wcale nie są podobne do siebie. Przyszły na ten świat wyjątkowe i indywidualne, dlatego bardzo interesujące jest dla mnie obserwowanie, jak dorastają i jak bardzo różnią się od siebie, mimo że są bliźniakami.
