Z utęsknieniem czekałem na moment, w którym moja żona nauczy się mówić “nie”.

Moja żona należała do osób, które nigdy i nikomu nie potrafią odmówić. Wielokrotnie z nią rozmawiałem na temat asertywności, jednak ona zwyczajnie nie potrafiła odmówić żadnej prośbie. Czekałem z utęsknieniem na moment, w którym wreszcie zda sobie sprawę z tego, że jest wykorzystywana i zacznie ludziom odmawiać pomocy.

Siostra żony nie miała się gdzie podziać. “Czy może zamieszkać z nami przez dwa miesiące?” Oczywiście! “Czy teść może w naszym garażu poustawiać swoje klamoty?” Proszę bardzo, zostawimy samochód na dworze. “Czy Twój mąż może zawieźć wujka do lekarza, który przyjmuje sto kilometrów dalej?” Nie ma problemu. Takich historii było mnóstwo, nawet nie jestem w stanie ich wymienić. Nie była w stanie powiedzieć “nie”.

Czy otrzymywała coś od innych w zamian za swoje dobre serce? Oczywiście nie. Z czasem w końcu powoli zaczęło do niej docierać, że jej dobre uczynki nie są doceniane ale uznawane za pewnik. I wreszcie się doczekałem, postanowiła zmienić swoje podejście.

Brat żony zakupił nowe auto, na które chuchał i dmuchał. Miał do przewiezienia jakieś meble ale szkoda mu było własnego samochodu, więc oczywiście udał się po prośbie do mojej żony. Byłem absolutnie przeciwny i nie ukrywałem swojego zdania. Czy nasz samochód mógł być zniszczony a jego nie? Wtedy po raz pierwszy Marysia odmówiła pomocy komuś z rodziny. Mój szwagier nie odzywał się do niej przez cztery miesiące!

Następna w kolejce znalazła się siostra Marysi. Jej starszy syn miał zamiar iść na studia a uczelnia znajdowała się w naszym mieście. Szwagierka wraz z synem zjawiła się u nas bez zapowiedzi i siedzieli w naszym domu przez tydzień. W tym czasie urabiali moją żonę, by zgodziła się na to, by Tadek zamiast w akademiku zamieszkał u nas. szwagierka tłumaczyła, że będzie się lepiej czuła wiedząc, że jej syn ma opiekę. Żona odmówiła.

Wreszcie do wszystkich w rodzinie dotarło, że skończyło się wykorzystywanie Marysi i nie pozwoli sobą rządzić.
Niezmiernie się cieszę, że żona wreszcie uświadomiła sobie, że nie każdą prośbę trzeba spełniać. Jednak ludzie się zmieniają.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

sześć + dwa =

Z utęsknieniem czekałem na moment, w którym moja żona nauczy się mówić “nie”.