Z żoną i córeczką gnieździmy się w małym mieszkaniu, ale teściowej to w ogóle nie interesuje. W dodatku jeszcze ostatnio zwalił nam się na głowę, ale nie sam, a z wnukiem. 

Przez wiele lat z żoną mieszkaliśmy w Anglii, ale potem, gdy dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka, postanowiliśmy wrócić do Polski. Nie chcieliśmy, żeby nasze dziecko wychowywało się na obczyźnie. 

Niestety, mimo pracy za granicą nie mieliśmy dużo oszczędności i po powrocie do Polski zamieszkaliśmy w małej dolnośląskiej miejscowości. 

Żyliśmy z żoną bardzo skromnie, bo tylko ja pracuję, a ona zajmuje się dzieckiem i domem.

Kiedy córka skończyła liceum, poszła od pracy i studiowała zaocznie. Moja żona też mogła pójść w końcu do pracy, ale niestety, z zawodu jest przedszkolanką, a w naszym małym mieście było tylko jedno przedszkole, w którym nie potrzebowali nikogo do pracy. Potrafi jednak świetnie szyć, dlatego powoli zaczęła zbierać sobie klientelę, szyjąc i przerabiając różne ciuchy i tekstylia. 

Kiedy wróciliśmy do Polski, za wszystkie pieniądze, które mieliśmy, kupiliśmy małe mieszkanko, w którym gnieździmy się do dzisiaj. Pewnie nie mielibyśmy z tym problemu, gdyby nie to, że ostatnio nasza sytuacja życiowa  znacznie się pogorszyła.

Na Podlasiu mieszkała moja teściowa, brat żony ze swoją wybranką i ich synem. Ten chłopak jest już dorosły i chce studiować we Wrocławiu. W związku z tym, że mamy dobry dojazd pociągiem do Wrocławia, teściowa z bratem żony zdecydowali, że chłopak zamieszka u nas, a nim się nie oswoi z nową sytuacją, teściowa do tej pory u nas będzie mieszkać. 

Szkoda tylko, że nikt z nami nie skonsultował tego pomysłu i postawili nas po prostu przed faktem dokonanym. 

Byłem tym zbulwersowany i po prostu zszokowany. Żona nie potrafiła odmówić matce oraz siostrzeńcowi mimo że ją do tego namawiałem. Nie wyobrażałem sobie, że na tak małej przestrzeni od teraz będziemy żyć w piątkę! 

– Gdzie będzie spała nasza córeczka?

– Może spać w kuchni, przecież tam jest kanapa! – odpowiedziała żona.

Oczywiście naszej córce się to w ogóle nie spodobało. 

Takim sposobem już od miesiąca mam piekło na ziemii. Teściowej nic się nie podoba – ani jedzenie, które kupujemy i gotujemy, ani nasz ogólny styl życia. 

Teściowa w ogóle się nie dokłada do życia, a kiedy już otrzymuje emeryturę, to zwykle całość wysyła swojemu synowi. Przez to zarówno ona jak i siostrzeniec są na naszym utrzymaniu.

Siostrzeniec żony za to nie potrafił znaleźć w ogóle języka z naszą córką i ciągle się kłócili i nawzajem wyzywali. Chłopak twierdzi, że nasze mieszkanie to rudera i nie ma ochoty w nim być. 

Mam nadzieję, że siostrzeniec żony zmieni zdanie na temat studiowania we Wrocławiu i wróci do domu. Nie kłócę się z już z żoną, bo to nie ma sensu.

Naprawdę mam nadzieję, że siostrzeniec żony nie pójdzie na studia i wróci z teściową na Podlasie. Jeśli jednak zostanie, to kto go będzie utrzymywał, skoro brat żony tylko narzeka, że nie ma pieniędzy? Ja na pewno nie zamierzam na niego łożyć.

Oceń artykuł
Добавить комментарии

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

Z żoną i córeczką gnieździmy się w małym mieszkaniu, ale teściowej to w ogóle nie interesuje. W dodatku jeszcze ostatnio zwalił nam się na głowę, ale nie sam, a z wnukiem.