Kiedy myślałam o mojej przyszłości, nigdy nie rozważałam życia u boku rozwodnika, tym bardziej rozwodnika z dziećmi. Wiedziałam, że taki mężczyzna zawsze będzie przywiązany do poprzedniej rodziny i nie będę dla niego najważniejsza. Niestety, serce nie sługa. W wieku 24 lat zakochałam się w 30-letnim Filipie, który z byłą żoną miał aż trójkę dzieci. Moja miłość do niego była tak wielka, że zaakceptowałam jego dzieci i traktowałam niemal jakby były moje własne. Nie miałam nic przeciwko, gdy przyjeżdżały do nas na weekendy czy wakacje – wręcz przeciwnie, bawiłam się z nimi, czytałam im przed snem i gotowałam pyszne obiady. Udało mi się zdobyć ich zaufanie i myślę, że naprawdę mnie pokochały.
Filip też często odwiedzał dzieci w mieszkaniu byłej żony, a ja nie robiłam z tego problemu. Uważałam go za wspaniałego ojca, który dbał o dobry kontakt z rodziną, bardzo mi się to podobało. Gdy byliśmy parą z trzyletnim stażem próbowałam sugerować mu małżeństwo, ale on zawsze omijał temat szerokim łukiem. Doskonale wiedział, że chciałabym stanąć w białej sukni przed ołtarzem, ale unikał rozmów o tym i zawsze wszystko obracał w żart. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, postanowiłam zrobić wszystko, by zostać żoną Filipa i zapewnić dziecku pełną rodzinę.
Zwlekałam z przyznaniem się do ciąży, aż w końcu Filip oznajmił mi, że jego dzieci nie chcą, żeby miał drugą żonę, a on szanuje ich zdanie. Byłam zdruzgotana tą wiadomością, nie rozumiałam dlaczego są przeciwni, przecież tak dobrze się dogadywaliśmy podczas wspólnie spędzanego czasu. Po kilku tygodniach odkryłam, że Filip prowadził podwójne życie – wciąż utrzymywał kontakty, również cielesne, z byłą żoną, która wiedziała o mnie i wcale jej to nie przeszkadzało. To tylko ja nie byłam świadoma całej sytuacji. Do dziś wypominam sobie, że nie posłuchałam zdrowego rozsądku i związałam się z rozwodnikiem.
