Poznaj tą historię!
Moi znajomi niedawno przeprowadzili się do Belgii na stałe, bo jakiś wujek zostawił im dom i mały spadek. Zadomowili się, uczęszczali na kursy językowe, a gdy ich synek miał sześć lat, posłali go do szkoły.
A już następnego dnia nauczyciel zadzwonił do nich i poskarżył się, że ich syn, organizuje bójki. Doszli do porozumienia i okazało się, że ich syn, który jeszcze nie nauczył się dobrze języka, nie rozumiał, dlaczego dzieci często naśmiewają się z jego manier i zachowań. I zaczął rozwiązywać problemy bijąc.
Musieli przeprowadzić z nim rozmowę i wyjaśnili mu, że nie powinien tak robić. Syn obiecał, że więcej się to nie powtórzy.
Minęło około miesiąca i nagle sytuacja zmieniła się na przeciwną. Nauczyciele w przedszkolu syna zaczęli nawet go chwalić! Ale jednocześnie przepraszali z poczuciem winy, że teraz cały czas dzieci go obrażają – tak bardzo, że ciągle znajdują chłopca płaczącego.
Moi znajomi nic nie rozumieli (bo nie było żadnych skarg ze strony syna – a płacz ich wojowniczego dzieciaka zdecydowanie nie był typowy).
Następnego ranka zniknął, pozostawiając na łóżku rodziców kartkę ” Wrócę wieczorem”.
Bardzo się przestraszyli gdzie mógł udać się ich synek, kiedy nie znał nikogo w okolicy.
Od razu wybiegli na ulicę i zaczęli go wszędzie szukać, pojechali do przedszkola, ale nie było go tam. Wrócili do domu, z nadzieją, że syn tylko zrobił taki żart i zaraz wróci, ale nie zastali go w domu.
Po kilku godzinach czekania na syna, wrócił uśmiechnięty, mówiąc:
„Przeniosłem się do innej szkoły, tam gdzie chodziłem dzieci mi dokuczały, więc postanowiłem coś w tym zrobić…”
