Na pierwszym roku studiów poznałam moją najlepszą przyjaciółkę, Iwonę. Wszędzie chodziłyśmy razem i dużo imprezowałyśmy. Na trzecim semestrze trafiłyśmy do akademika i tam spotkałyśmy dwóch bardzo przystojnych chłopaków – Darka i Łukasza. Zaprzyjaźniłyśmy się z nimi, a potem okazało się, że obu nam się bardzo podobają i musiałyśmy się dogadać w kwestii ewentualnego wyboru. W końcu zdecydowałam, że Łukasz bardziej mi się podoba, a Iwona wybrała Darka.
Chłopakom też się spodobałyśmy i po jakimś czasie zaczęliśmy się spotykać. Mój związek zakończył się zaręczynami i potem ślubem. Uroczystość nie była duża, tylko najbliższa rodzina i przyjaciele byli naszymi gośćmi, ale i tak było to spełnienie moich marzeń. Mam jednak małą tajemnicę przed moim mężem – tydzień przed ślubem zdradziłam go z Darkiem… nie wiem jak do tego doszło, spotkaliśmy się na mieście i po prostu wpadliśmy sobie w ramiona i zaczęliśmy się całować. Alkohol znacznie podkręcił atmosferę, ale po 15 minutach czar prysł, zanim zdążyło się wydarzyć coś, czego nie mogłabym sobie wybaczyć.
Pewnie powinnam się wstydzić, że dopuściłam do takiej sytuacji, ale jest zupełnie inaczej – utwierdziłam się w przekonaniu, że kocham tylko Łukasza, a z Darkiem nigdy nie poruszałam tematu tego pocałunku. Minęło już kilka lat, mam z mężem dwóch synów i wciąż utrzymujemy relacje z Iwoną i Darkiem. Oni też mają dzieci i są szczęśliwym małżeństwem. Być może robię źle ukrywając prawdę przed mężem, ale myślę, że gdybym się przyznała, to zniszczyłabym dwa małżeństwa. Czy to znaczy, że jestem złą osobą?
