Milena jest już przyzwyczajona do polegania tylko na sobie. Kiedy zdecydowała się poślubić Przemka, nawet nie myślała o kwestiach finansowych. Po ukończeniu studiów poszła do pracy i wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Oczywiście spodziewała się, że jej mąż także będzie zarabiał, ale tak się nie stało.
Przemek po otrzymaniu dyplomu „przylgnął do sofy”. Podczas, gdy Milena kręciła się po okolicy i szukała dodatkowej pracy, on grał na komputerze i niczym się nie przejmował. W weekendy mój mąż jeździł do rodziców i pomagał im w pracach domowych. Za to jego matka dawała mu pieniądze i domowe produkty, niczego więcej nie potrzebował.
Wkrótce Milena awansowała i osiągnęła pozycję zastępcy dyrektora. Zaproponowała nawet Przemkowi pracę w jej firmie, ale jej mąż nie miał ochoty.
– A dlaczego mam iść do pracy? – zdziwił się mąż.
– Dlaczego? Jesteś mężczyzną, musisz dokładać do domowego budżetu. Będziesz siedział na tej kanapie do późnej starości? – Milena była wściekła.
– Mogę się dołożyć. Mam dość pieniędzy, które daje mi mama.
– Twoja matka nie jest wieczna.
– Jak umrze, znajdę pracę.
– Przemek, to dobra i lekka robota. Elastyczny grafik, dobre zarobki. Rozmawialiśmy o dziecku. Więc, co dalej?
– A co z dzieckiem? Możemy mieć dziecko, to żaden problem. Pracujesz? To, pracuj. Co się do mnie czepiasz? Wszystko Ci nie pasuje!
Milena w końcu przejrzała na oczy i zdała sobie sprawę, że przez te 10 lat jej mąż nie kiwnął palcem, ciągle żył na jej koszt i siedział rodzicom na karku.
W końcu Milena zażądała rozwodu. Przemek wcale tym się nie przejął, spakował swoje rzeczy i od razu przeprowadził się do rodziców. Dosłownie miesiąc po rozwodzie Przemek miał już romans ze studentką pierwszego roku. Kolejna ofiara… Potrzebuje młodych kobiet, które nie myślą o przyszłości! – podsumowała Milena.
