Kiedy przyszedłem do pracy w poniedziałek rano, od razu zacząłem rozmawiać ze wszystkimi współpracownikami, by uzyskać ich opinię na pewien temat. Interesowało mnie jakiej wartości prezenty dają członkom swojej rodziny w dniu ich urodzin. Ponad 20 osób w firmie potwierdziło moje przekonania, że nie daje się prezentu ponad swoje możliwości finansowe, ale nie wypada dać czegoś poniżej wartości 100 złotych lub czegoś, co będzie dla obdarowanego zupełnie nieprzydatne. Większość moich kolegów z pracy było zdania, że to nie prezent jest najważniejszy, a sama obecność i wspólne świętowanie. Wiadomo, gdybym był bogaty, nie byłoby dla mnie ważne, czy kupię prezent za 100 złotych czy za kilka tysięcy, ale pewnie kierowałbym się sympatią do danego członka rodziny, jednak tak się składało, że w tym konkretnym momencie miałem bardzo napięty budżet.
Odpowiedź na to pytanie była dla mnie istotna, ponieważ w miniony weekend byłem wraz z żoną na przyjęciu urodzinowym jej bliskiej ciotki, która nas po prostu wyrzuciła, gdy zobaczyła co daliśmy jej w prezencie. Ta sytuacja nie dawała spać mojej żonie i uwierzyła, że popełniliśmy jakąś niewybaczalną gafę, choć tłumaczyłem jej całą niedzielę, że to nie my zachowaliśmy się nieodpowiednio. Ta bezczelna ciotka wyrzuciła nie tylko nas, ale każdego jednego gościa, który dał jej w prezencie alkohol lub pieniądze poniżej kwoty 500 zł. Nie zamierzałem kłócić się z tą kobietą, więc zabrałem moją zdezorientowaną żonę i pojechaliśmy do domu.
Dorotka całą drogę powtarzała, że nie poznaje cioci i jest zdziwiona jej zachowaniem, a ja nie umiałem tego ocenić, ponieważ widziałem tę kobietę drugi raz w życiu. W prezencie daliśmy jej kopertę z pieniędzmi, 300 złotych, gdyż nie wiedzieliśmy, czego aktualnie potrzebowała. Wydaje mi się, że i tak daliśmy za dużo, mając na uwadze, że przyjęcie organizowała u siebie w domu i na stół podała jedynie ciasto i kawę. Na szczęście koledzy z pracy uspokoili mnie, że nie zrobiliśmy z żoną nic niestosownego, a kiedy wróciłem po pracy do domu, Dorota powiedziała, że rozmawiała ze swoją mamą, która również ją uspokajała i wyjaśniła, że jej ciotka planowała za zebrane pieniądze pojechać na wymarzoną wycieczkę do Włoch i zdenerwowała się, gdy odkryła, że nie uzbiera nawet połowy kwoty, której potrzebowała. Moim zdaniem, powinna nas osobiście przeprosić.
