Zostaw ją, niech się wypłacze. Przyzwyczai się. – powiedział do matki mój ojciec.

Nigdy bym się nie spodziewała, że to się może zdarzyć. Gdyby coś takiego przyszło mi do głowy, nie pozwoliłabym córce odebrać telefonu. Było późne popołudnie, kiedy rozległ się dźwięk dzwonka. Gotowałam coś i nie chciało mi się rzucać pracy. Dlatego poprosiłam córkę, by odebrała.

– Halo, słucham. – odebrała Kasia.

– Witam. Czy rozmawiam z Haliną? – zapytała nieznana Kasi kobieta.

– Nie. – odpowiedziała moja córka.

– Czy możesz jej przekazać, że dzwoniła Basia? Myślę, że będzie wiedziała kto dzwonił. Proszę jej powiedzieć, żeby pilnie do mnie oddzwoniła, bo potrzebuję jej pomocy. – poprosiła kobieta.

– Oczywiście, przekażę. – oznajmiła Kasia.

Po dwudziestu minutach skończyłam gotować, podeszłam do córki i zapytałam ją kto dzwonił. Odpowiedziała mi, że jakaś Basia i przekazała prośbę kobiety, bym oddzwoniła.

Od razu domyśliłam się kto to mógł być…

Zrobiłam się widocznie blada, bo córka zaproponowała, że zablokuje numer, z którego dzwoniła kobieta. Chciałam odwrócić jej uwagę, by nie zaczęła się zastanawiać nad tożsamością tajemniczej rozmówczyni, więc przypomniałam jej, że czeka na nią koleżanka pod blokiem. Córka była wyraźnie o mnie zatroskana, bo nie chciała mnie zostawić samej. W końcu jednak wyszła. Podeszłam do okna, by sprawdzić czy bezpiecznie dotarła na dół.

Szyba w oknie była zimna, przytuliłam do niej rozpalone czoło, by ostudzić buzujący we mnie gniew. Minęło tyle lat a moja złość nie zniknęła. Mijający czas trochę załagodził tą złość ale uraza pozostała.

Nie widziałam swojej rodziny od dwudziestu pięciu lat. Ani rodziców, ani siostry. Przez cały ten czas moja noga nie postała w domu rodzinnym. Dla mnie byli to już obcy ludzie. Moją rodziną był mąż i córka.

Dwadzieścia pięć lat temu obchodziła swoje dwudzieste urodziny. Zorganizowałam z tej okazji sporą imprezę, zaprosiłam większość znajomych. Przyjęcie odbywało się w domku letniskowym rodziców. Domek był dość duży, z werandą i altanką, także wszyscy pomieścili się bez problemu.

Nie byłam przyzwyczajona do hałasu, jaki panował na imprezie, postanowiłam więc schować się na trochę we wnęce pod schodami. Stał tam wygodny fotel, w którym przez chwilę rozkoszowałam się spokojem. Wkrótce znalazła mnie tam moja przyjaciółka, Marzena.

– Wszędzie Cię szukałam! Już myślałam, że pojechałaś do domu ale przypomniałam sobie, że to Twój domek. – powiedziała ze śmiechem Marzena.

– Co się stało? – spytałam.

– Chciałam Ci coś pokazać, chociaż pewnie Ci się to nie spodoba. – powiedziała moja koleżanka.

– W takim razie nie wiem czy chcę to zobaczyć. – odparłam.

– Musisz. – stanowczo oświadczyła Marzena i pociągnęła mnie za rękę, kierując się na schody.

Zaciągnęła mnie na drugie piętro, na którym wszystkie pokoje powinny być pozamykane. Jak się okazało, jeden był otwarty.

– Wybacz mi, Halinka, musisz to zobaczyć. Przykro mi. – powiedziała Basia i otworzyła drzwi do pokoju.

Na łóżku leżały dwie postaci. Kiedy drzwi stanęły otworem, przestraszone skoczyły po swoje ubrania.
Aż się zachłysnęłam z szoku. Mój świat raptownie się skurczył. To był mój chłopak i moja siostra.

– Halinka, to nie tak! My nie chcieliśmy! – zawołała moja siostra.

– Chcieli, chcieli – powiedziała Marzena – I domyślam się, że to nie był pierwszy raz.

– Choć, Marzena, idziemy. Nie mogę na nich patrzeć. – Powiedziałam z bólem i ruszyłam na dół.

Przez tydzień po tym wydarzeniu mieszkałam u Marzeny. Nie chciałam spotkać się z siostrą. Tydzień później zadzwoniła moja matka, kategorycznie żądając mojego powrotu do domu. Kiedy niechętnie wróciłam, usłyszałam:

– Basia jest w ciąży z Leszkiem. Czy Ci się to podoba, czy nie, wezmą ślub. – oświadczył mi ojciec.

Marzena miała rację, to nie był pierwszy raz.

Kiedy szłam do swojego pokoju, miałam nogi jak z waty. Rodzice wzięli stronę Baśki. Nie miałam nikogo, kto by mnie wsparł. Poczułam się zdradzona i samotna. Zamknęłam na klucz drzwi od swojego pokoju i nie zamierzałam ich nikomu otwierać. Słyszałam, jak kilkakrotnie matka próbowała do mnie wejść.

– Zostaw ją, niech się wypłacze. Przyzwyczai się. – powiedział do matki mój ojciec.

Następnego dnia zabrałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i po cichu wyszłam z domu. Zostawiłam karteczkę, na której napisałam, że nigdy tu nie wrócę. Dotrzymałam słowa.

Z początku zatrzymałam się u koleżanki mieszkającej w pobliskim mieście. Studiowałam i pracowałam. Później poznałam swojego przyszłego męża. Docierały do mnie jakieś pogłoski, że rodzice próbują mnie odnaleźć ale nie interesowało mnie to.

Nie miałam pojęcia, skąd Baśka wzięła mój numer telefonu. Nie wiedziałam nic o jej życiu. Nie miałam pojęcia, jak potoczyło się jej życie, czy urodziła syna, czy córkę ani co się stało z rodzicami. Nie widziałam sensu w nawiązaniu z nią kontaktu po tylu latach.

Odsuwając się od okna, podeszłam do telefonu i zablokowałam nieznany kontakt. Pomyślałam, że muszę zmienić numer.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + dziewięć =

Zostaw ją, niech się wypłacze. Przyzwyczai się. – powiedział do matki mój ojciec.